Czytelnia / Tłumaczenie literackie

Jednak dzięki lekcji, jaką było dla niego pisanie słownika, on sam pojął różnicę między stabilnością i stagnacją oraz zrozumiał dokładnie, czym jest żywa i płynna jakość ojczystego języka".

Zawsze najlepiej jest zasięgnąć informacji z pierwszej ręki.

W 1775 roku, w przedmowie do swojego słownika, Johnson udowodnił, jak bardzo jest elokwentny:

„Ci, którzy przekonali się do mojego projektu, będą oczekiwać ode mnie naprawy języka oraz powstrzymania zmian, którym dotychczas, bez żadnego sprzeciwu poddany był czas i sposobność.

Muszę przyznać, że przez pewien okres pochlebiałem samemu sobie. Teraz zaczynam się jednak obawiać tego, że wzbudziłem oczekiwania, które nie mogą być zaspokojone ani rozumem ani doświadczeniem".

Osoba czytająca dziś The Dictionary znajdzie mnóstwo dziwactw autorstwa Johnsona.

Dla przykładu, niepoważna definicja słowa „mecenas": „osoba, która wspiera, pomaga i broni. Zazwyczaj egoista, który pomaga w sposób opieszały oczekując jedynie pochlebstw".

Gorzka definicja słowa „emerytura": „kwota o zmiennej wartości wypłacana danej osobie. W Anglii słowo to definiuje się najczęściej jako opłatę uiszczoną najemnikowi państwowemu dopuszczającemu się zdrad państwa", lub definicja trzeźwiejącego „gorzelnika": „osoba produkująca i sprzedająca szkodliwe i zgubne alkohole".

Winchester zwraca również uwagę na niechlubną, polityczną definicję słowa „owies": „zboże, którym w Anglii karmi się konie, a w Szkocji żywią się nim ludzie", oraz słowa „akcyza": „znienawidzony podatek od towarów, zasądzony nie przez znawców towarów, a cherlaków wynajętych przez ludzi, którym się uiszcza podatek akcyzowy".

Dla mnie, wiernego miłośnika definicji Johnsona, ta ulubiona wydaje się oddawać typowo angielską troskę o stan ducha ukochanych rodaków: „odrobaczyć: „usunąć coś spod języka psa, nikt nie wie, co to takiego; czynność pozwalająca uchronić go przed wścieklizną, nikt nie wie, dlaczego".

To wcale nie jest takie zabawne, ponieważ nie tylko w słowniku Johnsona, ale i w innych ówczesnych słownikach mamy do czynienia z krytycznymi opiniami.

Słownik języka hiszpańskiego Diccionario de Autoridades z 1726 roku (wydany przez Królewską Akademię Hiszpańską) podaje definicję litery „A": „A. PIERWSZA litera alfabetu [...].

Zajmuje pierwszą pozycję na liście, ponieważ to jedyne słowo, którego człowiek uczy się od samej natury w momencie narodzin, kiedy zaczyna płakać. To pierwszy znak, który poświadcza jego przyjście na świat.

Kobiety wymawiają to słowo mniej wyraźnie niż mężczyźni. Brzmi ono (jak dowiedziono podczas obserwacji) bardziej jak „E" niż „A".

Najwyraźniej kobiety chcą zaznaczyć, że przychodzą na świat opłakując los pierwszych rodziców: Adama i Ewy."