Czytelnia / Tłumaczenie literackie

John Ritchie, jeden z redaktorów The Australian Dictionary of Biography, odnosząc się do swojego słownika, powiedział: „Hasła świadczą o skomplikowanej naturze człowieka i obrazują zalety oraz wady moralnego podejścia lub konkretnych zachowań, wynikających z jego natury".

Te słowa sprawdzają się w kontekście wszystkich słowników, biograficznych i tych niebiograficznych.

Słowniki mają charakter polityczny. Są jak kochankowie z czasów wojny; niejeden spośród nich może okazać się taką Matą Hari.

Aby uchronić się przed zdrajcami, należy sprawdzić gdzie i kiedy się urodzili, kim są ich bliscy, jakie języki znają, jakie poglądy głoszą, jakich grzechów, grzeszków i występków się dopuszczają.

Aby przyjrzeć się bliżej całej gamie słowników i poznać, czym kierowali się ich autorzy, należy podjąć rozważania na poziomie językowym.

Mówi się, że pierwszym opublikowanym słownikiem języka angielskiego był Table Alphabeticall z 1906 roku.

Robert Cawdrey, nauczyciel z Oakham w Rutland (Coventry), chcąc ułatwić nieco włączenie się płci pięknej do dyskusji, podjął decyzję o napisaniu 120-stronicowej książki „[...] zawierającej rzetelny zapis i definicje trudniejszych angielskich słów zapożyczonych z języka hebrajskiego, greckiego, łacińskiego, francuskiego itd. Z myślą o paniach, damach i innych niedoświadczonych osobach podano również wyjaśnienia tych słów stosując prostą angielszczyznę."

Książka liczyła 3000 „trudnych słów", jakich na londyńskich salonach mogły używać kobiety i mniej pojętne osoby, aby sprawić wrażenie mądrzejszych. Szkoda, że pan Cawdrey nie otaczał się nieprzyzwoitymi kobietami! Takimi jak ja.

Szkoda, że nie przebywał w towarzystwie dziwek, jędz, nierządnic, wiedźm, złośnic, ladacznic, naiwniaczek i ciź. W przeciwnym razie uporządkowanie bezładu, jaki stworzył, byłoby możliwe (osoby mojego pokroju z pewnością by się tego podjęły).

Mówię tak, ponieważ dzięki niezwykłej książce Simona Winchestera The Meaning of Everything sięgnęłam po słownik Cawdreya. Gdyby nie erudycja Bobby'ego Boya, nie zapisywałby cały czas „prostego angielskiego słowa words" (tłum. słowa) w formie „wordes".

W ślad za Cawdreyem, którego słownik jest, jak zauważył Winchester, bardziej słownikiem synonimów niż tradycyjnym słownikiem, podążyli inni autorzy.

Patrick Galloway wylicza: An English Expositour Bullokara (1616) napisany z myślą o niedouczonych, English Dictionarie Cockeramsa (1623) dla osób o ograniczonych możliwościach intelektualnych, Glossographia Blounta (1656), New World of English Words Phillipa (1658), English Dictionary Cockera (1704) oraz dwie pozycje Nathana Baileya, Universal Etymological English Dictionary (1721) i Dictionarium Britannicum (1730).

Spośród nich warto przyjrzeć się bliżej słownikowi Thomasa Blounta z 1956 roku, Glossographia.

Jego autor był pierwszą osobą, która zajęła się badaniem niezwykłej złożoności języka angielskiego wykorzystywanej do specjalnych celów.