Czytelnia / Tłumaczenie literackie

Kilkowiekowe sąsiedztwo z krajami muzułmańskimi: Turcją i Krymem, poprzez ciągłe z nimi kontakty polityczne, wojskowe i handlowe, a także stosunki zadzierzgnięte z daleką Persją, Kaukazem a nawet Bucharą i Marokiem pozostawiły na naszych ziemiach głębokie ślady we wszystkich dziedzinach życia. Pozornie z pogardą odnosiliśmy się do wrogiego nam świata islamu, w rzeczywistości wpływ jego spostrzec było można na każdym niemal kroku. Sprawa oddziaływania artystycznego i kulturalnego Wschodu na Polskę do dziś dnia traktowana jest u nas powierzchownie, w przekonaniu że nasze upodobania estetyczne ciążyły przede wszystkim ku zachodnim ośrodkom kulturalnym. A tymczasem spotykamy się z dziwnym zjawiskiem, że w XVII i XVIII w. panowała u nas powszechna orientalizacja życia codziennego. Ubiór, uczesanie, broń, uprząż końska, urządzenie domu wzorowane były na modzie wschodniej[1]. Również i język polski uległ nadzwyczaj mocnym wpływom turecko-tatarskim. Nie trzeba tu odwoływać się do Twardowskiego lub do Kochowskiego, lecz wystarczy wziąć pierwszy lepszy tekst siedemnastowieczny, by prawie na każdej stronie znaleźć po kilka słów zapożyczonych od naszych muzułmańskich sąsiadów.

Pozornie zdawać by się mogło, że wtedy właśnie w XVII w. silne musiały być wpływy literatury orientalnej na Polskę. A jednak było zupełnie inaczej. Żywe stosunki ze Wschodem ograniczyły się tylko do płaszczyzny kultury materialnej. Natomiast różnice religijne powodowały, że obóz katolicki z pogardą patrzył na „obmierzłego pogaństwa księgi" i nikomu nie przechodziło przez myśl, by zainteresować się bliżej życiem umysłowym strony przeciwnej.

Stosunkowo bardziej tolerancyjni różnowiercy, a szczególnie przedstawiciele obozu ariańskiego wykazywali większe zaciekawienie dla świata islamu [2]. Ale gdy i im zarzucono krypto-mahometanizm [3], czym prędzej wycofywać się poczęli z tego stanowiska. Nie jest to jednak sprawą przypadku, że właśnie z tego różnowierczego obozu wyszła większość polskich orientalistów lub choćby ludzi interesujących, się Wschodem, jak to Lubienieccy, Dzierżkowie, Otwinowscy, Herbiniusz itd. Mimo wszystko, jeśli chodzi o naszą znajomość Orientu, to nawet w XVII w. stała ona znacznie niżej niż na Zachodzie Europy. Większość też opisów Wschodu, drukowanych u nas w tamtym okresie, to właśnie tłumaczenia z włoskiego lub z łaciny [4].

Nic więc dziwnego, że w tych warunkach literatura orientalna nie była u nas zupełnie znana. Załączył Czahrowski do swych Threnów i rzeczy rozmaitych kilka bajek wschodnich, które usłyszał na Węgrzech od tureckiego jeńca. Zawędrowała może do Polski, gdzieś okrężną drogą przez daleką Italię, fraszka Sadi'ego, której wpływów dopatrzeć się można nawet w twórczości Kochanowskiego [5]. Może wreszcie wśród Tatarów litewskich, ludzi innej wiary i kultury, błąkały się jakieś dalekie echa życia literackiego pobratymców znad Bosforu [6]. Były to jednak kontakty zupełnie przypadkowe, natomiast o szerszym zainteresowaniu literaturą orientalną zupełnie w Polsce nie słychać.

---
[1]Sprawy te szerzej omawia T. Mańkowski: Sztuka Ormian lwowskich. Kraków 1934 i Sztuka islamu w Polsce. Kraków 1935.
[2] Podobne zjawisko zaobserwować było można również i w innych krajach. Por. np. P. M a r t i n o : Mahomet en France au XVII et XVIII siecle (Actós du XIV Congres International des Orientalistes). Alger 1905, cz, III, str. 220 i nast.
[3] Por. np. A. W o l a n: Oratio ad incolas Regni Poloniae. Wilno 1585.
[4] Najbardziej poczytnymi dziełami o Turcji były w XVII w.: S. S t a r o w o l s k i e g o: Dwór Cesarza Tureckiego y residencya iego w Konstantynopolu. Przeróbka z dzieła włoskiego, siedmiokrotnie wydawana w ciągu kilkudziesięciu lat (w 1646, 1647, 1649, 1665, 1701 i 1715 r.), oraz odpowiednie ustępy dotyczące Turcji u pisarza włoskiego, Jana B o t e r o zwanego Benasiuszem: Relatlae powszechne abo nowiny pospolite Jana Botera Benesiusa rozłożone na pięć części. Kraków 1609, II wyd. 1613, III wyd. pod zmienionym tytułem: Theatrum świata wszystkiego. Kraków 1659.
[5] W. W r z e ś n i e w s k a: Uwagi o Gulistanie i fraszce polskiej (Lwów Literacki. 1937, Nr 3, str, 5).
6) Literatura Tatarów litewskich pisana w języku polskim lub białoruskim nie została jeszcze należycie zbadana mimo prób ze strony J. S t a n k i e w i c z a: Bielaruskija muzulmanie i biełaruskaja literatura arabskim pismom. (Hadawik Bieł. Nawuk. Tow. w Wilnie r. 1933, t. I str. 111—141). Na pewno wschodniego pochodzenia był niezgrabnie pisany romans O Kotunle z Bagdadu pochodzący z końca XVII czy też początków XVIII w. Por. S. K r y c z y ń s k i: Tatarzy litewscy. Warszawa 1938, str. 218—9.