Czytelnia / Tłumaczenie literackie

Celem jest osiągnięcie na każdym z tych trzech elementów doskonałego, ponownego wyrażenia. W tym miejscu można zauważyć obecność paradygmatu twórczego – najpierw celem było odszyfrowanie tego, co autor ma na myśli, a z kolei lata 80. ubiegłego stulecia przyniosły literaturę ukierunkowaną na potrzeby odbiorcy, dzięki czemu sposób zrozumienia tekstu zależał od czytelnika.

Pozostaje pytanie, czy tłumacz musi podporządkować się wymogom pierwszego okresu, czy też jest czytelnikiem późniejszej epoki. Kolejne pytanie, to w jaki sposób mogą wiersze zmieścić się w ramach odróżniających czytelnika i pisarza, w sytuacji, gdy czytelnik angażuje się w tekst literacki.

Rozważając jak należy porównywać przekłady z tekstami źródłowymi, Richards przekształcił swoją teorię. Próbował rozwiązać problemy, które utrudniają doskonałe zrozumienie tekstu. Chciał, aby tłumacze określili odpowiednią metodykę działania, jednak z powodu dużej liczby różnych interpretacji i przekładów jego cel nie został osiągnięty. Uświadomił sobie, że przestrzeń, w której dokonywano porównań w trakcie przekładu, była zbyt szeroka.

Spekulacjom nie było końca. Richards próbował ujednolicić interpretację tekstu – pod tym względem można go uznać za prekursora Sperbera i Wilsona (1986) – jednak nigdy się to nie udało.

Model ten oparty jest na teorii komunikacji Saussurea, gdzie występuje tylko kodowanie i dekodowanie; nie traktuje o tym, co pragmatycy zdefiniowali jako inferencja. Nie można przekazać komunikatu bez dedukcyjnych strategii czytelnika, dlatego też taki model komunikacji wyklucza subiektywną naturę interpretacji. Subiektywność ta uniemożliwiła uzyskanie wspólnej, obiektywnej podstawy dla przekładu.

Jak wyraża to Richards: „[proces przekładu] jest najprawdopodobniej najbardziej złożonym zjawiskiem, jakie powstało dotychczas we wszechświecie” (1953, s.250). Według niego jedynym, a przynajmniej najbardziej realnym rozwiązaniem było kształcenie i szkolenie tłumaczy tak, aby umieli poprawnie zrozumieć tekst źródłowy. To ponownie jednak wyklucza procesy dedukcyjne, czemu przeciwni są pragmatycy.

Pound (1911-12) przyjął inne stanowisko niż Richards – przyznał priorytet szczegółom w przeciwieństwie do szeroko zakrojonego podejścia Richardsa. Zignorował ujednolicone znaczenie tekstu i tym samym zwrócił uwagę na pojedyncze słowa oraz obrazy, a nawet ich fragmenty. Podniósł do mistrzowskiej rangi tłumacza, którego zadaniem jest wyrycie słów w kamieniu, ich ukształtowanie.

Pound dostrzegał w języku specjalny rodzaj energii wyzwalanej poprzez słowa. Jego poglądy zostały błędnie zinterpretowane przez współczesnych (na przykład Amy Lowell), którzy twierdzili, iż wiersz symbolizuje pewną myśl, co było pewnego rodzaju podejściem metafizycznym. Pound zdystansował się od tych poglądów. Postrzegał „przekład jako model dla sztuki poetyckiej: krew dostarczona zjawom” (Kelner 1971, s.150).

Traktował przekład wierszy w ten sam sposób, jak ich pisanie – celem jest odtworzenie „wzorcowej energii” i podkreślenie „klarownego szczegółu” (ibidem s.150-2). Opowiadał się za rytmem, doborem i dynamiką słów bardziej niż za znaczeniem wiersza, czy nawet znaczeniem określonych słów.