Czytelnia / Tłumaczenia ustne

Idiomy, intertekstualność, puddingi i fizyka kwantowa

(tylko tłumaczenie symultaniczne)

Carlo Marzocchi

tłum. Katarzyna Bartoszuk

Źródło:

 

Notatki te powstały na podstawie anegdoty opowiedzianej przez tłumaczy stażystów z Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Anegdota ta mówi o sposobie, w jaki tłumacze radzą sobie z idiomami i wyrażeniami powiązanymi z kulturą, czyli tak zwanymi realiami.

Sugeruję zapoznać się ze „Studiami translatorskimi" i zwrócić uwagę na tłumaczenia w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości w celu znalezienia odpowiedzi na pytania dotyczące przekładu idiomów w tłumaczeniach kabinowych. Na koniec wspomnę również o roli języka w organizacjach międzynarodowych.

Fakty i trochę teorii

Oto owa anegdota: proces sądowy w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości, wiosna 2004. Początkujący koledzy po fachu po przeanalizowaniu dokumentów dotyczących sprawy tłumaczą ją na język polski w wyciszonej kabinie.

Niemiecka jurysdykcja ds. zatrudnienia przekazała do ETS niniejszą sprawę zwaną Bundesarbeitsgericht. Sprawa ta prowadzona jest głównie w języku niemieckim, a tylko jedna jej część - w języku angielskim.

W pewnym momencie jedna ze stron zwraca się po angielsku, iż potrzebuje więcej czasu na otrzymanie wyników dotyczących pewnego zdarzenia, mówiąc że „wartość teorii można sprawdzić tylko w praktyce" (‘the proof of the pudding is in the eating').

Polska tłumaczka przełożyła to wyrażenie dosłownie, neutralizując je i wyjaśniając później, że „tak się nie mówi po polsku".

Nie ma problemu, dopóki uda się jej zachować sens wypowiedzi. Jednak wielu z nas doświadczy tego, że przemawiający mają tendencję do ponownego używania danej symboliki. Później jeden z uczestników odniósł się do tego, co zostało przetłumaczone, podjął temat „puddingu", rozwijając go i częściowo również żartując.

W tamtym momencie musiało to być wiecznością dla innych tłumaczy przy mikrofonie, którzy nie byli w stanie odnieść się do niczego podobnego w tłumaczeniu swojego towarzysza z kabiny.

Naukowo mówiąc, jest to książkowy przykład intertekstualności, czyli odniesienia się jednego tekstu do drugiego lub ich wzajemnego zapożyczenia. Odnosi się to zarówno do komunikacji ustnej, jak i pisemnej.

Termin ten może wydawać się trywialny, ale ma znaczenie dla tych, którzy uczą się na tłumaczy lub ich szkolą, ponieważ zakłada on, że nie powinno się oceniać tłumaczenia tylko i wyłącznie na podstawie jednej części tekstu, np. podczas wystąpienia na konferencji, mowy głoszonej w terenie, powództwa sądowego itp.