Czytelnia / Tłumaczenia ustne

Jak zapobiegłem prawdziwej kłótni i inne historie

Koledzy po fachu twierdzą, że zawsze należy „rozcieńczać” wypowiedzi. Opowiadali historie o tym, jak tłumacz zapobiegł kłótni dzięki ominięciu obraźliwych wyrażeń. Świetnie. Twierdzę jednak, że mam prawo wiedzieć, gdy ktoś obraża mnie w innym języku; poza tym, kłótni można uniknąć także dzięki dokładnemu tłumaczeniu wypowiedzi, co umożliwi rozmówcom lepsze zrozumienie swoich racji.

Co więcej, nie widzę siebie w roli negocjatora lub mediatora: rola tłumacza jest wystarczająco odpowiedzialna. Jeśli zacznę zmieniać pewne rzeczy tylko po to, żeby ułatwić rozmowę, ludzie zaczną obwiniać mnie o kolejny międzynarodowy skandal. (Gdyby tłumacz...)

Narzekamy na tłumaczy bez odpowiedniego przygotowania, którzy są skazą na reputacji całej branży. Dlatego jestem przekonany, że powinniśmy zostawić pertraktacje negocjatorom, a rządzenie krajem – prezydentowi.

Niebezpieczeństwa w zawodzie: Bóg nie istnieje!

W przypadku opisywanego tłumacza, dodatkowym niebezpieczeństwem była możliwość retorycznej gry ze strony prezydenta – opowiedzenia historii lub posłużenia się jaskrawym przykładem.

Pewnego razu ojciec Antonio Vieira, mistrz portugalskiej sztuki krasomówczej baroku, wszedł na ambonę i zagrzmiał: „Bóg nie istnieje!”. Wierni zamarli: czy on oszalał? Czy opętał go sam szatan? Czy dach spadnie nam na głowy? Nic z tych rzeczy. Antonio Vieira posłużył się starym jak świat zabiegiem retorycznym. Po kilku sekundach ogólnej konsternacji dodał stonowanym głosem coś w stylu „... tak twierdzą głupcy”, po czym kontynuował kazanie zgodnie z wszelkimi rzymskokatolickimi zasadami.

Moim zdaniem jest to idealny przykład przedstawiający dwie główne różnice pomiędzy tłumaczeniem tekstu, a tłumaczeniem przemówienia: nieznajomość dalszego kontekstu i brak możliwości poprawienia tłumaczenia.

Gdyby ktoś tłumaczył tekst kazania, mógłby stwierdzić, że wkradł się do niego błąd – przecież rzymskokatolicki ksiądz w szesnastym wieku nie mógł zaprzeczyć istnieniu Boga – i przetłumaczyć Deus não existe! jako Bóg istnieje! Jednak następne zdanie obaliłoby to błędne założenie i umożliwiło poprawienie błędnego tłumaczenia pierwszego zdania. Jednak w przypadku tłumaczenia ustnego każde kolejne zdanie byłoby jedynie źródłem zakłopotania.

Oczywiście można byłoby to uznać za przejęzyczenie – tłumacz mógłby przeprosić i poprawić się, co również nie jest łatwym wyjściem. Jednak moim zdaniem – najlepszym z możliwych.