Czytelnia / Tłumaczenia ustne

Do czego potrzebny jest tłumacz?

Niektórzy tłumacze ustni wybierają tryb „mowy zależnej”, szczególnie w przekładzie konwersacji. Jeśli ktokolwiek nie wie, o co chodzi, w co szczerze wątpię, pozwolę sobie wyjaśnić: tryb ten polega na rozpoczynaniu tłumaczenia od słów „Pan X mówi, że...”. Może to brzmieć dość dziwnie, szczególnie w przypadku tłumaczenia mówców rozpoczynających wypowiedzi od „proszę mu powiedzieć, że...”, czego rezultatem byłoby dziwaczne „Pan X prosi mnie, żebym poinformował pana o...”.

Konwersacje przebiegają dużo sprawniej w trybie „mowy niezależnej”, kiedy mówcy zwracają się bezpośrednio do siebie, a tłumacz używa form pierwszej osoby w odniesieniu do mówcy, którego tłumaczy. Jednak zaletą trybu mowy zależnej jest podkreślenie roli tłumacza, któremu powierzono przekazanie informacji. Jeśli tłumacz świadomie zniekształca powierzoną mu informację, po prostu kłamie.

Przypuśćmy, że John dzwoni do biura i prosi kolegę, George’a, o przekazanie szefowi następującej informacji: wypadło mu coś bardzo ważnego, spóźni się do pracy kilka godzin i jest mu bardzo przykro z tego powodu. George natomiast mówi szefowi, że John dzwonił z wiadomością, że poznał świetną dziewczynę, leci z nią do Acapulco na kilka tygodni i ma gdzieś pracę. Zostałoby to odebrane jako całkowite, podłe kłamstwo. Dlaczego w takim razie świadome usunięcie kilku słów wypowiedzianych przez prezydenta nie miałoby być kłamstwem?

Kłamstwo jest kłamstwem, z etycznego punktu widzenia usprawiedliwionym tylko w określonych przypadkach, takich jak zagrożenie życia, dlatego należy ostrożnie podchodzić do wyjątków od tej zasady.

Czy można zaufać tłumaczowi?

Należy również wziąć pod uwagę słuchaczy, którzy chcieli dowiedzieć się, co prezydent ma do powiedzenia. Tłumacz był niezbędny, gdyż słuchacze nie znali portugalskiego – jedynego języka, którym posługuje się prezydent. Uczestnicy spotkania wierzyli, że tłumacz przekazuje im wszystko, co powiedział prezydent, jednak wcale tak nie było. Zatem słuchacze zostali oszukani. Można zauważyć, bardzo słusznie zresztą, że obowiązkiem tłumacza jest lojalność wobec pracodawcy, w tym przypadku brazylijskiego rządu, a nie słuchaczy.

Jeśli jednak tłumacz prezydenta niewiernie przekłada jego wypowiedzi, wówczas słuchacze powinni zatrudnić własnego tłumacza; jestem pewien, że chcieliby wiedzieć, co powiedział prezydent Brazylii, a nie co powinien był, zdaniem tłumacza, powiedzieć. Powiem więcej: słuchacze mają prawo wiedzieć, co powiedział prezydent. Przecież to właśnie jego, a nie tłumacza, przybyli posłuchać.

Prawdopodobieństwo niewiernego przekładu jest jedną z przyczyn zatrudniania własnych tłumaczy przez każdą ze stron na międzynarodowych spotkaniach. Zadaniem tłumaczy jest przekład dla swoich pracodawców oraz kontrola jakości innych tłumaczeń. Jednak w przedstawionym przypadku słuchacze nie mieli wyboru – musieli całkowicie zaufać tłumaczowi prezydenta.