Czytelnia / Tłumaczenia filmów


Balazs twierdzi, że „gadatliwość jest często zwykłym narzędziem ponadracjonalnego wyrażenia” (tamże) i dalej opisuje to, co nazywa „mikromimiką zbliżenia”, która zmienia mowę w „słyszalną grę twarzy” (tamże).

Warto tu zaznaczyć dwie kwestie: 1) istnieją elementy mowy, posiadające znaczenie filmowe, inne niż słowa i 2) przy przejściu oryginalnych dialogów w napisy w grę wchodzą jedynie słowa, pozostałe elementy już nie.

Napisy filmowe śledzą dialogi, nie licząc elementów pozajęzykowych (płeć, wiek, status społeczny, itp.), paralingwistycznych (wyraz twarzy postaci, ruchy głowy/oczu, gesty itp.), modulacji wysokości głosu, tonu emocjonalnego itp. Wszystkie te elementy pozostają niezmienione w efekcie końcowym (tzn. w filmie z napisami), co oznacza, że napisy reprezentują tylko małe, chociaż nieodzowne fragmenty oryginalnego dialogu. Pod tym względem jakiekolwiek kombinacje słów manewrujące obrazem tak jak oryginalny dialog mogą zostać uznane za dopuszczalny odpowiednik wersji w języku źródłowym. Innymi słowy, wyrażenie, które łączy ze sobą kadry w taki sam sposób jak oryginalny dialog, powinno być akceptowalne. Zostanie to wytłumaczone na podstawie przykładu.

W „Mumii” Stephena Sommersa egipski przewodnik brytyjskiej ekipy archeologicznej w pośpiechu zrywa ze ściany piramidy niebieskie przedmioty przypominające owady, krzycząc „Zdobądźmy skarb!” Po tym następuje natychmiastowa zmiana planu, w którym przewodnik grupy amerykańskiej, krzycząc „Uważaj!”, uprzedza kolegę z grupy, żeby ten nie zbliżał się do tajemniczych drzwi. Rolą zarówno raptownej zmiany położenia, jak i przerywanej mowy jest wprawienie widzów w zaskoczenie i stworzenie dramatycznego napięcia.

Widzowie oglądający film w oryginalnej wersji językowej słyszą dwie wypowiedzi właściwie bez odstępu, co niemożliwe jest w przypadku wersji z napisami. Oczywiście wypowiedź egipskiego przewodnika musi zostać przetłumaczona niezwykle zwięźle, aby widzowie mogli śledzić akcję filmu. W tej sytuacji rodzimy użytkownik języka perskiego wydałby taki okrzyk "بزن بريم" (tylko 7 znaków), dosłownie „Zdobądźmy i uciekajmy!” W wersji z napisami, dla perskich widzów byłoby to jednoznaczne z wyrażeniem przez przewodnika radości z powodu znaleziska, oddając tym samym istotę obrazu i byłoby wystarczająco krótkie, żeby nie zakłócać dramatycznego napięcia spowodowanego natychmiastową zmianą planu.

Jest to przykład tego, co nazywam podejściem ukierunkowanym na widza, w którym napisy filmowe zastępują słowa oryginalnego dialogu w możliwie jak najkrótszym czasie, po to, by zbiegały się w czasie z dialogami i wtopiły się w zmieniający się obraz. Dzięki temu widzowie mogą zrozumieć oryginalny dialog i „złożyć” sobie resztę.

To oczywiście przypomina teorię znaczenia Seleskovitcha (1978), opisującą zadanie tłumacza pod względem dewerbalizacji lub pozbywania się słów, aby w odpowiedniej formie przedstawić właściwą myśl osób posługujących się językiem źródłowym. Jedyna rzeczywista różnica polega na tym, że tłumaczenie nie przebiega jednocześnie, ponieważ wymaga odstępów w trakcie mówienia. Warto by też odnieść się do teorii funkcji języka Hallidaya (1976), podkreślającą rolę wypowiedzi w zależności od sytuacji.

Niektórzy mogą kwestionować, stosowność określania stworzonych w ten sposób napisów mianem tłumaczenia. Odpowiedź nie powinna jednak budzić wątpliwości, ponieważ tak jak w przypadku każdego tłumaczenia, celem jest ułatwienie widzom posługującym się językiem źródłowym zrozumienie filmu w języku docelowym.