Czytelnia / Tłumaczenia filmów


Dlatego też są powody, by przypuszczać, że napisy w sposób nieunikniony zakłócają, a nawet przerywają interpretację obrazów.

Zważywszy jednak na teoretyczny aspekt napisów, tej zwykłej kwestii nie poświecono zbyt wiele uwagi. Może to być częściowo spowodowane faktem, że napisy początkowo kojarzono z programami telewizyjnymi (zob. Gambler, 1993:275), w których zakłócenie obrazu nie jest tak znaczące jak w kinie i widzowie dojrzeli do tego, by akceptować częściowy lub całkowity ubytek obrazu, ponieważ cena, jaką płacą za otrzymanie informacji „zapełniona” jest napisami.

Rezultatem tego błędnego podejścia do napisów jest uznanie tempa czytania za miarę użycia maksymalnej liczby słów w napisach. W następnej części omówię wybrane trudności, które napotykają współczesne teorie opisujące tempo czytania napisów przez widzów.

Szybkość czytania – zadania dla widzów

W Europie zwykle przyjmuje się zasadę, że napisy powinny składać się z co najwyżej dwóch linijek, w każdej 35 znaków (ogółem 70 znaków), a widzowie mają na przeczytanie tekstu ograniczony czas, który zależy bezpośrednio od czasu trwania dialogów. W związku z tym zakłada się, że szybkość czytania przez widzów powinna określić, czy nadążają oni za zmieniającymi się napisami.

Dotychczas niewielu badaczy próbowało zaproponować niezawodny wskaźnik mierzący szybkość czytania napisów w programach przez przeciętnych widzów. Gottlieb (1993:164) powołuje się na szwedzki wynik odkrycia z wczesnych lat siedemdziesiątych, pokazujący, że przeciętny widz telewizyjny potrzebuje 5-6 sekund na przeczytanie dwóch linijek napisów zawierających około 60-70 znaków. Przytacza też belgijskie badanie, proponujące szybsze tempo czytania, jednak w obydwu przypadkach wymagana jest ostrożność, ponieważ liczba zmiennych może doprowadzić tego typu badania do różnych wniosków.

Po pierwsze, środki przekazu, dla których tworzone są napisy mogą w znaczący sposób wpływać na szybkość czytania przez widzów. A zatem napisy telewizyjne czyta się szybciej niż napisy filmowe, co świadczy o różnych stopniach rozdzielczości wizualnej.

W wywiadach telewizyjnych komponenty wizualne stopniowo tracą swoje znaczenie informacyjne, w miarę jak poznajemy ich uczestników (osobę prowadzącą wywiad i udzielającą wywiadu) i umiejscowienie. Ponieważ mamy już w swoim wyobrażeniu obraz, nie musimy dłużej skupiać się na jego interpretacji, koncentrując się raczej na czytaniu napisów. Z kolei w filmie każda klatka zawiera nową informację i skupianie uwagi na napisach zakłóca, a nawet zatrzymuje proces rozszyfrowywania tej informacji, przez co ignoruje się ją.

Tempo czytania może się różnić także w zależności od złożoności językowej napisów, biorąc pod uwagę semantykę i składnię

Należy również pamiętać, że oglądanie filmu z napisami to nie konkurs szybkiego czytania. Widzowie chodzą do kina lub siadają przed telewizorem nie po to, żeby czytać, ale żeby oglądać. W warunkach eksperymentalnych są oni w stanie przeczytać bardzo szybko jedną czy dwie linijki napisów, ale przeoczą sam film. W każdym razie jest oczywiste, że oglądanie filmów z napisami na ogół sprawia widzom pewne problemy. Interesuje ich głównie akcja filmu, nawet, jeśli wiedzą już, co się wydarzy i jakkolwiek dobre byłyby napisy filmowe, nie spełniają tego życzenia, co często bywa pomijane.