Czytelnia / Tłumaczenia filmów

Podobnie jest w przypadku napisów filmowych, które były potrzebne przy nowych technologiach, jak chociażby DVD.

Biorąc pod uwagę powyższe podobieństwa, jakich wskazówek mógłby udzielić sektor lokalizacyjny osobom tworzącym napisy filmowe?

Tłumaczenia filmów

Przemysł lokalizacyjny usiłuje zarówno polepszyć jakość swoich produktów, jak również pracować coraz bardziej wydajnie. Próby te doprowadziły do powstania mierników kontroli jakości, a także narzędzi przeznaczonych dla osób zajmujących się lokalizacją.

Jednocześnie, starania mające na celu opracowanie praktycznych wskazówek dla tłumaczy napisów filmowych, były prowadzone przez takie grupy, jak European Association for Studies in Screen Translation (ESIST).

Jednak niepotwierdzone źródła zarówno w Europie, jak i w Azji, wskazują na zróżnicowane standardy, które stają się coraz bardziej widoczne, wraz z rosnącym zapotrzebowaniem ze strony satelitarnych kanałów TV oraz filmów fabularnych. W przeciwieństwie do lokalizacji, tworzenie napisów nie jest uważane za zadanie oparte na pracy w grupie.

Podczas gdy tłumacz napisów pracuje zazwyczaj samotnie, lokalizacja wymaga zaangażowania kilku tłumaczy i/lub recenzentów. Przy obszerniejszych projektach i zapotrzebowaniu na większą ilość ekspertów, takich jak  inżynier lokalizacji, kilku tłumaczy, manager projektu etc. lokalizacja jest tworzona przez grupę osób.

Jednocześnie zaakceptowano nowe narzędzia dla takich sposobów działania, np. programy mające połączyć części stworzone przez członków projektu, którzy pracowali oddzielnie, programy tłumaczeniowe przeznaczone dla tłumaczy podłączonych do sieci etc.

Może być to miejsce, gdzie napisy filmowe zaczną czerpać przykład z technik lokalizacyjnych, częściej decydując się na pracę w grupach.

W przypadkach gdy film jest ściśle oparty na książce, wspólna praca całego środowiska nad stworzeniem napisów mogłaby poprawić ich jakość. Pozwoliłoby to członkom zespołu przedyskutować zaproponowane tłumaczenia i wybrać najlepsze rozwiązanie.

Ten model byłby zupełnie inny od obecnego, który polega na jednym tłumaczu wybranym z elitarnej grupy, co jest częstą praktyką chociażby w Japonii. Biorąc pod uwagę wcześniej wymienione powody, jest to problematyczne podejście.

Fakt, iż niektórzy japońscy widzowie, którzy protestowali przeciwko „Władcy Pierścieni" stworzyli nawet własne alternatywne propozycje, przypomina fenomen zwany „fansub". Są to napisy stworzone nieoficjalnie przez fanów, dla widzów nie posługujących się językiem japońskim, do różnych japońskich produkcji animowanych.

Pomimo ich niepewnego statusu prawnego, fansuby istnieją od końca lat 80. z powodu ich rosnącej popularności poza Japonią.

Zdarza się, że tłumacze amatorzy wpadają dzięki instynktowi, na całkiem innowacyjne rozwiązania (Nornes, 1999), zwracając uwagę na potrzebę znajomości gatunku przez tłumacza.