Czytelnia / Tłumaczenia filmów

Śladami wielkich – tłumaczenie Shakespeare’a dla celów dubbingowych

Robert Paquin
 
tłum. Marcin Dyląg
 
Źródło: www.jarp.ca
 
Tłumacz to tropiciel, podąża śladami pisarza, uważa na każdy krok, czuwa, aby iść we właściwym kierunku, dba o scenerię, kontekst, nie chce nic zepsuć. Co się stanie, gdy podejmie się tropienia olbrzyma?

Tuż przed Bożym Narodzeniem odebrałem telefon z biura dubbingowego w Montrealu. Rozmówczyni chciała wiedzieć, czy będę mógł napisać francuski skrypt do filmu, który ma być zdubbingowany. Powiedziałem, że oczywiście i zapytałem, co to ma być? Och, „Tytus” - odpowiedziała kobieta. Moja czujność nieco zmalała. „Tytus? Jedyny Tytus, jakiego znam to Tytus Andronikus Shakespeare’a” – powiedziałem. A ona na to, że nie zna szczegółów. Wie tylko, że ten utwór nie jest już dostępny na wideo. Nie ma również wersji francuskiej, bo w Montrealu nie był wystawiany na deskach teatru. A teraz potrzebują francuskiego skryptu, żeby zrobić film.

Poszedłem więc do pobliskiej wypożyczalni kaset wideo. Przeglądając półki z filmami, natknąłem się na niebieskie opakowanie. To było to! Drukowany duży napis „Tytus, występują: Anthony Hopkins, Jessica Lange oraz Harry Lennix, reżyseria Julie Taymor”. Pewny swego, na odwrocie pudełka zauważyłem: scenariusz, Julie Taymor i William Shakespeare. Przeczytałem sztukę „Tytus Andronikus” jeszcze na uniwersytecie, ale nigdy jej dokładnie nie analizowałem, a nawet nie widziałem żadnego wykonania. Wypożyczyłem kasetę, więc mogłem ją obejrzeć jeszcze przed spotkaniem z klientem, którym było duże studio dubbingowe z Montrealu, Covitec. Chciałem zobaczyć, czy Julie Taymor bardzo tę sztukę zmieniła.

Film to tłumaczenie. Zapisane słowa są tłumaczone na obrazy i dźwięki. Wszystkie filmy są tłumaczeniem zapisanych słów. Czasami scenariusz sam w sobie jest przekładem powieści. W tym przypadku sztuki. A co z filmem? Powinny to być wersy w stylu Shakespeare’a czy raczej adaptacja do prozy?

Podczas pierwszych sześciu minut tego 162-minutowego filmu nie ma dialogów. Są za to wiele mówiące obrazy! Przemoc z muzyką z kreskówki telewizyjnej, dźwięk syren przeciwlotniczych, ryk bombowców, wybuchy, płacz chłopca, potem cisza, i nagle wiwat tłumu, werble towarzyszące nierównym ruchom wojsk rzymskich okrytych niebieskim pyłem. Po sześciu minutac, kamera pokazuje, jak Anthony Hopkins powoli podnosi hełm i krzyczy: „Bądź pozdrowiony Rzymie, zwycięski, w żałobnej szacie!”. Wiedziałem, że mam do czynienia z czymś wielkim.
Obejrzałem film wnikliwie. Następnie skontaktowałem się ze studiem dubbingu, aby wszystko omówić. Interesowało mnie, ile dostanę czasu na wykonanie zlecenia. Osoba, z którą rozmawiałem nie widziała tego filmu. Wyjaśniłem, że to sztuka stworzona przez Shakespeare’a i że w całości napisana jest wierszem, dlatego też taki styl musi być zachowany również w wersji francuskiej. A tego nie da się zrobić w tydzień. Szczęśliwie materiał, nad którym miałem pracować nie był jeszcze kompletny. To dało mi kilka dni, aby się przygotować. Podczas gdy ktoś pracował nad kodami czasowymi do wersji VHS, ktoś inny sporządzał maszynopis całego scenariusza. Kolejna osoba sprawdzała dźwięki, słowa, wdechy, wydechy, krzyki, ruchy warg itp. zachowania aktorów na ekranie, zaznaczając je ołówkiem na białej 35 mm taśmie filmowej. Potrzebne są dokładne wskazówki, aby zsynchronizować dźwięk z obrazem, określić dokładnie, kiedy usta aktorów są ułożone, aby wymówić spółgłoski dwuwargowe takie jak m, b czy p lub spółgłoski wargowo-zębowe takie jak f, v, w czy r. [1] Podczas gdy przygotowania trwały, ja czytałem sztukę w oryginale i wszelkie dostępne materiały krytyczne, jak również tłumaczenie Julie Taymor.[2] Wybrałem się do największej publicznej biblioteki w Montrealu i wypożyczyłem dwa przekłady „Tytusa Andronikusa”. Jeden napisany prozą przez Francois’a-Victora Hugo, syna wielkiego dziewiętnastowiecznego francuskiego poety. A drugi, napisany wierszem przez J.B. Forta [3] Ten egzemplarz jest wydaniem dwujęzycznym, angielsko-francuskim.