Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Wciąż zmieniający się angielski: utrapienie tłumacza

Anne Jones

tłum. Katarzyna Dorecka

Źródło:

Angielski jest żywy i ma się dobrze. Problem w tym, że przez jego żywotność dostaję ciągle w kość!

Poza oczywistymi zmianami w zakresie słownictwa w związku z pojawieniem się na rynku szerokiej gamy nowych produktów i procesów, czy to w życiu codziennym (telewizja satelitarna w odległych zakątkach Chin), czy w specjalistycznych dziedzinach (rodzaje botów używane w biotechnologii), angielski podlega ciągłym zmianom w zakresie użycia języka. I to według mnie jest największą bolączką tłumacza.

By poznać znaczenie nowego słowa, wystarczy znaleźć definicję słownikową lub odpowiedni kontekst na jednej z wielu stron internetowych udostępnianych przez wyszukiwarkę. Można też tradycyjną metodą napisać do autora tekstu. Natomiast użycie języka to sprawa znacznie mniej uchwytna, ponieważ nawet jeśli tłumacz skontaktuje się z autorem, rezultatem takiej konsultacji niekoniecznie będzie jakaś przetłumaczalna jednostka, jak na przykład definicja.

Chciałabym omówić specyficzne przypadki użycia języka, na które natrafiłam, tłumacząc dokumenty ze standardowych procedur operacyjnych w przemyśle farmaceutycznym i które skłoniły mnie do zastanowienia. Tłumaczę głównie na hiszpański, ale nie zamierzam podawać tutaj rozwiązań ograniczonych do określonego języka.

Zajmę się tym, co wydaje mi się trudne w analizie składniowej angielskiego, zadaniu, które pozornie nie zależy od języka docelowego. Chciałabym szczególnie zwrócić uwagę na trzy przypadki użycia języka, które moim zdaniem sprawiają najwięcej problemów i są dość częste: konwersja części mowy, ukośnik między dwoma wyrazami i elipsa.

Prawdopodobnie kwestią poddawaną najczęściej dyskusji jest tworzenie czasowników odrzeczownikowych, nazywane “verbing” (słowo jest przykładem właśnie tego zjawiska). Okazuje się że pewne rzeczy mogą być odwirowane - centrifuged, autoklawowane -autoclaved, pipetowane - pipetted, chromatografowane -chromatographed lub przefiltrowane - filtered.

Wszystkie powyższe czasowniki pochodzą od rzeczowników oznaczających przyrząd lub proces. Tylko jeden z nich - autoclave nie figuruje w podręcznych słownikach angielskiego jako czasownik. Tego rodzaju konwersja części mowy wydaje mi się bardzo naturalna, a dzięki przekształceniu rzeczownika opisującego proces lub narzędzie w czasownik język wypowiedzi jest bardziej zwięzły.

Nie trzeba wtedy stosować już zwrotów opisowych jak np. „proces zachodzący w wirówce”, „wysterylizować w autoklawie”, „dozować pipetą”, czy „przepuścić przez filtr”.