Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Także Louis Hjelmslev, Hans Jørgen Uldall i inni ze szkoły glossematycznej utrzymywali, że logicznie lingwistyka może mieć pierwszeństwo przed nauką, że zamiast lingwistyki będącej tą dziedziną nauki, która zajmuje się językiem, nauka może być w rzeczywistości jedynie dziedziną lingwistyki zajmującą się różnymi kwestiami zgodnie z lingwistycznie ustalonymi z góry uprzedzeniami, coś w rodzaju prokrustowego koszmaru uprzednio zaprogramowanego na popełnienie błędu.

Możliwe, że po prostu te dwie teorie leżały bezczynnie jak wzory matematyczne, czekając na znaczące zastosowanie, które udowodniłoby ich prawdziwość. Chińska medycyna może być tym zastosowaniem.

Q.: Czym różni się tłumaczenie tekstów o chińskiej medycynie od innych tłumaczeń technicznych, na przykład od tłumaczenia mechaniki z niemieckiego na angielski czy prawa islamskiego na angielski, czy nawet prawa stanu Oklahoma na arabski?

A.: Założyłbym się, że istnieje różnica zarówno jakościowa, jak i ilościowa, choć przykłady z języka arabskiego są bardziej podobne niż przykład z niemieckim.

Opowiem Panu pewną historię, a potem przejdę do kwestii fachowych. Kiedy mieszkałem wraz z żoną we Włoszech, ona chodziła na zakupy, żeby poduczyć się włoskiego.

Raz wróciła do domu, narzekając, że nie udało jej się dostać pewnego płata mięsa od rzeźnika.

Powiedziałem, żeby skupiła się na lepszym posługiwaniu się językiem, a wtedy na pewno jej się uda. Ale dalej nie mogła nigdzie dostać tego konkretnego kawałka mięsa.

W końcu zostałem zmuszony do pójścia z nią na targ i cierpliwie tłumaczyłem po włosku różnym rzeźnikom czego moja żona chciała. Ale dalej nie udało nam się tego znaleźć.

Ten płat mięsa w ogóle nie istnieje. Włosi kroją mięso inaczej niż my. Nie tylko nazwy płatów są inne, także same płaty są inne.

Chodzi tu o cały system. Włosi karmią i hodują swoje bydło w taki sposób, że ten płat mięsa w ogóle nie powstaje.

Można by stwierdzić, że wyhodowany zostaje nie ten sam wół. Z fachowego punktu widzenia, anatomicznie, może on być klasyfikowany jako inny podgatunek.

Q.: Czy sugeruje Pan, że Chińczycy są być może innym gatunkiem człowieka?

A.: Wcale nie. Chcę powiedzieć, że musimy być świadomi, że w ich systemie medycznym ciało pacjenta tnie się inaczej i używa się do tego innej terminologii niż u nas.

To wyprowadza z równowagi niektórych medyków, a także wszystkich innych przekonanych, że nasz system jest z pewnością nie tylko najlepszy, ale także jedyny możliwy.

Większość nieporozumień wokół chińskiej medycyny na Zachodzie ma swoje źródło w naszej ignorancji językowej, szczególnie tutaj, w Ameryce.