Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Tłumaczenie pojęć w epoce Meiji w Japonii
 
Niculina Nae
 
tłum. Magdalena Hentka
 
 
 
 
1. Streszczenie

W niniejszym artykule przedstawię kilka przemyśleń na temat problemów, jakie może spowodować transfer pojęć w aspekcie tłumaczenia międzykulturowego. Dyskusja  dotyczy wprowadzonego przez de Saussure’a pojęcia znaku językowego i ma na celu wskazanie problemu, który stale występuje w języku japońskim, mianowicie kwestii zapożyczeń językowych.

2. Wprowadzenie

Według teorii de Saussure’a tłumaczenie polega na przeniesieniu słowa (lub jak to formułuje Jacobson, przekazu) z jednego języka (kodu językowego) do drugiego. Jednak każdy język jest autonomicznym systemem, którego elementy są zorganizowane w określony sposób. Rządzi się on swoimi prawami, często różnymi od tych kierujących innymi systemami. Sytuacja jest bardziej skomplikowana, jeśli weźmie się pod uwagę nie tylko wewnętrzne zasady rządzące językiem, ale także czynniki kulturowe, które sprawiają, że język może stać się nieprzetłumaczalny. Zdaniem de Saussure’a komunikat jest ciągiem znaków zorganizowanych w odniesieniu do paradygmatu. Z tego punktu widzenia znak jest mentalnie skonstruowaną, dualną jednostką składającą się z dwóch elementów - znaczonego i znaczącego, z których pierwszy to samo abstrakcyjne pojęcie, a drugi jego akustyczna realizacja. Niekoniecznie musi zachodzić relacja pomiędzy wyżej wymienionymi elementami, tak samo jak związek pomiędzy znakiem a nadawcą komunikatu, którego de Saussure postanowił wyeliminować ze swojej definicji. Pojęcie dynamicznej ekwiwalencji w procesie translacji autorstwa Nidy i Tabera „musi być definiowane w odniesieniu do stopnia, w jakim odbiorca reaguje na tekst, który jest mu przekazywany w języku docelowym w porównywalny sposób jak odbiorca w języku wyjściowym. Ta reakcja nigdy nie jest identyczna, ponieważ uwarunkowania historyczne i kulturowe obu stron zbytnio odbiegają od siebie. Powinien jednak występować wysoki stopień zbieżności. W przeciwnym razie tłumaczenie nie spełni swojej roli”(1969:24).

Tłumacze zetknęli się z brakiem ekwiwalentów językowych, jak również odkryli, że w języku japońskim brakuje odniesienia do rzeczywistości kryjącej się za słowami, dla których szukali odpowiedników. Tłumaczenie musi oddawać treść a nie samą formę przekazu, jeśli ma zostać zrozumiane, a przez to zaakceptowane przez odbiorcę (pomimo że akceptacja niekoniecznie oznacza zrozumienie tekstu, por. Nida 1986:243-44). Chcąc odnieść się do teorii de Saussure’a, należałoby powiedzieć, że translacja jest rozumiana jako proces polegający na przeniesieniu znaczenia z jednego systemu językowego do drugiego. Jednakże takie przeniesienie nie pozostawia przedmiotu wypowiedzi (treści, znaczenia) nietkniętym, ale zmienia go, by umożliwić dostosowanie do nowego paradygmatu. Nie można mówić o idealnym transferze tego samego pojęcia, ale raczej o przekształceniu na poziomie formalnym i pojęciowym. Transfer znaku językowego można zobrazować następująco: S’[ Sr1/Sd1]–S’’[Sr2/Sd2] gdzie S’ to znak w języku wyjściowym wraz z jego elementem znaczonym (Sr1) i znaczącym(Sd1) oraz S’’ jako znak w języku docelowym z nowym elementem znaczonym i starym elementem znaczącym. Rekonstrukcja treści jest możliwa, gdy zarówno język wyjściowy, jak i docelowy należą do tych samych ram pojęciowych. Jednakże Sapir, Whorf
i inni, którzy obstają przy „nieprzetłumaczalności” wierzą, że sposób w jaki postrzegamy rzeczywistość jest determinowany przez język, a kultura stanowi tylko jeden z aspektów różnic nie do pokonania pomiędzy ludźmi. Umberto Eco twierdzi, że słowa i pojęcia nie są jedynie pozycjami w słowniku, ale stanowią elementy kulturowe, ponieważ ich zastosowanie nadaje nowy sens już istniejącym znaczeniom. Na przykład słowo „chien” zdaje się tłumaczeniem francuskiego słowa „pies”, natomiast wyrazy te użyte jako inwektywy tracą swój związek znaczeniowy jako ekwiwalenty i słowo „pies” będzie bardziej adekwatnie przetłumaczone na język francuski jako „cochon”. Zdaniem Sapira język i kultura przebiegają obok siebie paralelnie i nie należy postrzegać języka jako treści zawartej w słowniku. Językoznawca ten zauważa, iż „społeczeństwo, które nie dysponuje wiedzą o filozofii religii nie potrzebuje pojęcia określającego tę dziedzinę. Aborygeni, którzy nigdy nie słyszeli o koniu ani nie widzieli go byli zmuszeni wymyślić lub zapożyczyć słowo określające to zwierzę.”(Sapir 1963:219)