Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Istnieje różnica między znaczeniem referencjalnym danego słowa a jego znaczeniem kontekstowym. Przykładem niech będą trzy jednostki leksykalne, które odnoszą się do tego samego w świecie zewnętrznym, ale nie używa się ich alternatywnie w sposób dowolny.

Słowa „ojciec”, „tatuś” i „tato” opisują to samo – rodzica rodzaju męskiego. Ale są inne czynniki, które sprawiają, że w danej sytuacji użyjemy jednego z nich, a nie dwóch pozostałych. Czynniki te będą się związane z osobowością mówcy i adresata, obecnością lub nieobecnością rodzica, o którym jest mowa, uczuciami, jakie mówca żywi wobec swojego ojca i stopniem nieformalności między nimi. W przypadku tłumaczenia, nie można nie docenić tych czynników.

Ta sama różnica jest widoczna między referencjalnym a kontekstualnym znaczeniem danej jednostki leksykalnej – stosuje się też odpowiednie nazwy. Istnieje różnica między sygnifikacją danej jednostki leksykalnej a jej wartością lub znaczeniem w danym kontekście.

Tłumacz musi zatem skupić się na komunikatywnej funkcji tekstu źródłowego a nie na jego sygnifikacji. Trzeba więc szukać takiego wypowiedzenia w języku docelowym, które ma jednakową komunikacyjną funkcję, bez względu na formalne podobieństwo do oryginału w zakresie formalnej struktury. Innymi słowy, tłumaczenie powinno się odbywać bardziej na poziomie zastosowania języka niż uzusu językowego.

Trzeba je przeprowadzać w taki sposób, w jaki dany system jest stosowany w realnym celu komunikacyjnym, a nie na poziomie referencjalnego znaczenia formalnej struktury zdania. Przekazanie tekstowego efektu oryginału jest celem tłumacza. „Tekst to całość i jako całość trzeba go tłumaczyć.”