Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Uwypuklając problemy dotyczące tłumaczenia nazw, uczeni tacy jak Davies (2003) zwykle podciągają to zagadnienie pod dyskusję dotyczącą odniesień kulturowych, gdzie nazwy uważane są za jednostki kulturowo specyficzne i w taki sposób podchodzi się do nich pod względem złożoności w przekładzie schematów kulturowych.

Nord dowodzi, iż pomimo faktu, że temat specyficzności kulturowej w tłumaczeniu nazw jest niepodważalny, istnieją też inne aspekty nazw, które powinny być wzięte pod uwagę przy ich przekładzie.

Także Christiane Nord (2003) stwierdziła, że w świecie realnym, nazwy własne nie muszą być opisowe, muszą natomiast nieść ze sobą jakąś informację.

Jeśli dobrze znamy daną kulturę, imię może powiedzieć nam czy referent jest kobietą czy mężczyzną (Alice----Bill), a także przekazać informacje o pochodzeniu geograficznym czy też wieku.

Tłumaczy to stwierdzeniem, że niektórzy ludzie nadają swojemu nowo narodzonemu dziecku imię gwiazdy pop lub bohatera filmu, które w danym okresie jest modne.

Jeśli chodzi o nazwy geograficzne, to Nord stwierdziła, że często posiadają one specyficzne nazwy w innych językach (egzonimy), które mogą różnić się nie tylko wymową, lecz także morfologią oraz kształtem leksykalnym.

Według niej niektóre z nich tłumaczone są dosłownie, a inne ze starych łacińskich form.

Nord (2003) uważa, że nie ma żadnych konkretnych zasad dla przekładu nazw własnych. Twierdzi, że w nieliterackich tekstach używanie egzonimów kultury docelowej zdaje się być konwencjonalne.

Jeżeli jednak tłumacz woli użyć słowa z kultury źródłowej, to może to zrobić, jeśli tylko dokładnie wiadomo, do jakiego miejsca odnosi się dana nazwa.

Nord utrzymuje, że odbiorcy mogę odnieść wrażenie, iż tłumacz popisuje się swoją wiedzą.

Przyznała, że w przypadku, gdy funkcja nazwy własnej ogranicza się to identyfikowania pojedynczego referenta, głównym kryterium przy tłumaczeniu powinno być zastosowanie takiego słowa, które pozwoli na spełnienie tej funkcji.

Przyglądając się tłumaczeniu nazw własnych w świecie fikcji, Nord (2003) wychodzi z założenia, że w takiej rzeczywistości nic nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.

Założyliśmy, że w tekstach fikcyjnych nie istnieją nazwy, które nie posiadają żadnej funkcji informacyjnej.

Według niej, jeśli informacja ta jest wyraźna, tak jak w przypadku nazwy opisowej, można pokusić się o tłumaczenie, jednakże tłumaczenie może zakłócić funkcję przekazu kulturowego.

Jeśli natomiast informacja nie jest tak oczywista i jeśli funkcja przekazu kulturowego jest ważniejsza od funkcji informacyjnej nazwy własnej, to w razie tłumaczenie pierwsza z wymienionych funkcji zostanie zatracona, chyba że tłumacz zdecyduje się zrekompensować ten brak zamieszczając odpowiedni kontekst.