Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Co więcej, zasady firmy nakazywały, aby dane słowo w języku japońskim było przetłumaczone na identyczne w języku angielskim, niezależnie od tego, ile razy słowo to pojawia się w jednym tekście. W języku japońskim występuje sporo powtórzeń, szczególnie w artykułach technicznych i, jak można się spodziewać, trzymanie się tej reguły prowadzi do tłumaczenia, które brzmi przesadnie patetycznie i mało autentycznie. Co więcej, bardziej naturalne tłumaczenie zostało odrzucone i zniżone do rangi barabara (niekonsekwentne) z powodu naruszenia zasady odwzorowania.

W obronie biura mogę dodać, że zapewnienie konsekwencji było istotne ze względu na rodzaj materiałów, jakie biuro otrzymywało, a były to różnego rodzaju patenty, instrukcje oraz wykazy wytycznych i norm. Biorąc pod uwagę dobro klienta, nadużywanie synonimów sugerowało wystąpienie nieistniejących sprzeczności w tekście źródłowym, co mogło wprowadzić czytelnika w błąd. Z jego perspektywy, sztuczność przetłumaczonego tekstu była mało znacząca w porównaniu ze zrozumieniem i jednoznacznością.

W innych aspektach pracy biura również faworyzowano tłumaczenia trzymające się tekstu źródłowego. Każdy przetłumaczony tekst był sprawdzany przez co najmniej jedną osobę (zazwyczaj Japończyka) przed dostarczeniem go klientowi. Dobór bardziej naturalnych angielskich odpowiedników, zwłaszcza użycie kolokwializmów, zwiększało prawdopodobieństwo, że sprawdzający nie będzie znał danego określenia i zaznaczy zdanie jako wymagające potwierdzenia.

Wynikający stąd „problematyczny czynnik” był jeszcze gorszy w przypadku recenzentów klienta pracujących w różnych firmach, którzy mogli przysłać listę pełną szczegółowych pytań dotyczących doboru słów i składni i wymagać wyczerpujących wyjaśnień (po japońsku). Można było uniknąć towarzyszącej temu straty czasu i główkowania przez dopilnowanie, aby struktura tekstu tłumaczonego nie odbiegała zbytnio od oryginału.

Co więcej, promowane przez biuro tłumaczenie wspomagane komputerowo (CAT) ściśle nawiązuje do zasady skupiania się na języku źródłowym. Ci, którzy są zaznajomieni z oprogramowaniem TRADOS i podobnymi narzędziami wiedzą, że dostarczają one bazy danych w celu porównywania tłumaczeń, zarówno w jednym dokumencie, jak i pomiędzy nimi.

Tłumaczone zdanie jest zestawiane z poprzednimi przekładami. Wszystko, co wydaje się podobne, zostaje przywołane, razem z właściwym tłumaczeniem. Poprzednie mogą zostać odpowiednio zmodyfikowane i dopasowane do aktualnego zdania, z zastąpieniem tylko paru słów, co znacznie przyspiesza tłumaczenie dokumentu.

Stopniowo dostosowując się do sposobu, w jaki oprogramowanie przerabia tekst, stwierdziłem, że moja „przestrzeń pojęciowa” zmniejszała się ze strony czy akapitu do poziomu zdania – czynnik, który hamował każdą próbę ogólnego zrozumienia tekstu i późniejszego sparafrazowania go. Tworzenie wymyślnych wersji w języku docelowym było trudne z powodu ograniczenia, polegającego na zastąpieniu jednego zdania japońskiego jednym zdaniem w języku angielskim.

Praca z CAT (tłumaczenie wspomagane komputerowo) zdaje się pobudzać pewien rodzaj myślenia abstrakcyjnego w odniesieniu do tekstu poprzez całkowite skupienie uwagi na składni języka źródłowego. Rzeczowniki nabierają jednorazowego charakteru dzięki przetwarzaniu wcześniejszych zdań, a w tekście nie tyle liczy się treść, ile forma – głównie abstrakcyjny schemat partykuł i czasowników.