Czytelnia / Teoria tłumaczenia

6) Niewątpliwe podobieństwa między słowami oznaczającymi „mówienie" [speaking] i słowami oznaczającymi „wydalanie" [spewing] lub „opryskiwanie" [spraying] w większości języków indoeuropejskich.

7) Żenująca, ale równie niewątpliwa prawda polegająca na tym, że każdy akt używania języka mówionego dotyczy wydzielania słabego, ale pomimo to całkiem dostrzegalnego opryskiwania. Nawet przy szeptaniu.

Jeżeli w to wątpicie, tutaj przedstawię mały „eksperyment naukowy", który możecie przeprowadzić na sobie.

Po prostu spróbujcie mówić lub szeptać stojąc bezpośrednio przed lustrem i obserwujcie jego powierzchnię, która powoli pokrywa się mgiełką naprzeciwko miejsca, gdzie znajdują się usta.

Albo spróbujcie przeprowadzić ten eksperyment w tym momencie i równocześnie nie przeszkadzajcie nikomu szeptaniem do siebie prosto w wewnętrzną część dłoni.

Jeżeli będziecie to robić wystarczająco długo to zauważycie, że wewnętrzna część dłoni staje się bardziej wilgotna niż reszta.

Więc jeśli szukacie dowodu naukowego na to, że mowa i język są podobne do zwierzęcego znakowania, to dowód macie przed sobą w postaci „wewnętrznej części dłoni".

(Moja żona złośliwie zasugerowała, że zamiast tego powinienem was poprosić o szeptanie do ucha swojego sąsiada, ale nie chcę wam tego narzucać.)

W każdym razie, to co nazywamy ustami z biologicznego punktu widzenia to elastyczny otwór wylotowy zakrywający przedsionek jamy ustnej, zawierający błony śluzowe i gruczoły ślinowe wzmocnione przez sąsiadujące mechanizmy natleniające i wydzielnicze.

8) Tragiczny, ale niezaprzeczalny fakt, że nieporozumienia pomiędzy ludźmi na temat języka mają takie same konsekwencje co konflikty powstałe na temat zwierzęcego znakowania zapachem: konfrontacje, ataki, odwroty, a nawet walki zakończone śmiercią.

Przedstawiając te osiem dowodów popierających teorię, że język ewoluował z oznaczania zapachem, nie uważam za odpowiedzialne prezentowanie dalszej obrony tej teorii.

Tym raczej powinni zająć się ci, którym wydaje się, że są przeciwnikami tej teorii, aby udowodnić, że są w błędzie.

Nie sądzę, że będą w stanie to zrobić z tej prostej przyczyny, że dowód zawierałby zupełnie niewykonalne zadanie udowodnienia negatywnego podczas ostatnich niezdarnych i niezwykle nieuchwytnych czterech milionach lat.

Teraz uważam, że powiedziałem wam wszystko co obiecałem.

Mówiliśmy o Hermesie, o tym jak tłumacze pracowali w przeszłości, omówiliśmy także genezę języka. I wszystko co dziś przedstawiłem, pochodzi od boga Hermesa, od różnych znaczeń słowa „tłumacz" w starożytnej grece.

Przyglądając się temu bliżej, chciałbym znów przypomnieć Hermesa i krótką inwokację do tego boga z Hymnu do Hermesa Homera, napisanego około 800 roku p.n.e.