Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim za wiarę w moją pracę, którą pokazaliście przychodząc tu dzisiaj.

To raczej dziwna analiza, jeżeli ma się szanse lepiej jej przyjrzeć. Zaczyna się pouczającym, literackim ćwiczeniem mającym na celu podniesienie świadomości tłumaczy ustnych i pisemnych: wyobraźmy sobie, że musimy być całkiem ważni, skoro mamy nawet swojego boga.

To wystarczająco imponujące, dlatego moja praca prawdopodobnie powinna była się skończyć już w tym momencie. Ale wręcz przeciwnie, nie kończy się, a zaczyna poruszać bardziej zawiłe kwestie.

Właściwie uważa się, że pewne anonimowe szkoły translatoryki opierają swoje teorie na tym, co nazywają „gramatyką" i czerpią z prac gramatyków ze starożytnej Grecji, ale gdyby posłuchali Platona tworzącego tysiące lat wcześniej to zrozumieliby, że istnieją dwa autorytety w sferze językowej, z którymi należałoby się skonsultować: gramatycy i tłumacze.

To ekscytująca kwestia. Wykracza daleko poza pouczające prezentacje dla tłumaczy ustnych i pisemnych, ale sugeruje, że praca, którą wykonujemy może znacząco przebić się do praktycznej i teoretycznej sfery języka, do tego stopnia, że w rzeczywistości będziemy mogli skorygować któregoś z obecnych uczonych w takiej potężnej dziedzinie jaką jest „translatoryka".

W szczególności streszczenie mówi: „Podczas gdy gramatycy zajmują się zasadami języka oraz czasem wątpliwymi twierdzeniami o uniwersalności w strukturze danego języka, tłumacze nieodzownie posługują się co najmniej dwoma językami oraz często niedoskonałą korelacją między nimi".

Zgodnie z tym punktem widzenia, zawartość tej pracy jest zwyczajnie bezczelna, ale to co właśnie wam przeczytałem to coś w rodzaju wypowiedzenia wojny. A jeśli zajrzeliście na moją stronę internetową i przeczytaliście „Trzydzieści trzy przyczyny dlaczego zwolennicy Chomsky'ego są w błędzie", to zrozumiecie, dlaczego wyszedłem daleko poza ową kwestię.

Nawet w danej pracy na tym nie poprzestaję. Autor - zgaduję, że to ja - wydaje się nie mieć żadnych sensownych przesłanek. Co więcej, twierdzi, że to, czego dowiemy się o Hermesie może „umożliwić nieoczekiwane spojrzenie na prehistorię tłumaczenia".

Mój Boże, prehistoria tłumaczenia - jak w ogóle można o tym mówić? Nawet gdyby przypuścić, że coś takiego istnieje to jak możemy się o niej dowiedzieć?

Po prostu spójrzcie na mówcę - za nim znajduje się wykres obrazujący wszystkie etapy ludzkiej prehistorii. Spójrzcie na to -  Australopithecus, małpa człekokształtna. Czy prelegent może pokazać nam połączenia między tym wykresem a prehistorią tłumaczenia?

[omawiany „wykres" to rozwijany plakat National Geographic z 1997 roku o wymiarach ok. 60x90 cm zatytułowany „W poszukiwaniu naszych korzeni", pokazujący dramatyczną wizualizację rozwoju ludzkiego gatunku w ciągu ostatnich czterech milionów lat.]

Ale to nie wszystko - praca kończy się sugestią, że wszystko co powiedział do tej pory - co było wystarczająco szalone - może pomóc nam rozwikłać zagadkę genezy języka.