Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Zastanawiam się, czy to porównanie do zwierzęcego znaczenia terenu jest naprawdę tak daleko idące lub sprzeczne z intuicją, a nawet bardziej szalone od niektórych kosmicznych i molekularnych teorii krążących prawdopodobnie wraz z galaktycznymi bańkami mydlanymi i wielkimi chmurami wirtualnych cząstek ciągle włączających się i wyłączających w ogromnej międzygalaktycznej próżni.

Całkiem odkrywczy jest także fakt, że koncepcja języka, która odnosi się do zwierzęcego zapachowego znaczenia terenu powinna szokować, a przynajmniej niektórych ludzi.

Biolodzy nigdy nie wahali się nazywać znakowania terytorium zapachem formą komunikacji, więc jedyną wstrząsającą kwestią dla niektórych osób może być fakt, że jest ono bezpośrednio porównywane do ludzkiego języka i analogicznie, jeżeli nie całkowicie uważane za identyczne.

Częste podejście do opisywania ludzkiego języka jest zwykle bardziej świętoszkowate. Najważniejszym dowodem na to, że my ludzie musimy być ponad zwierzętami jest fakt, że to my sami stworzyliśmy Język.

„Język" - niezmiennie pisany wielką literą - jest poza zasięgiem innych gatunków, które mogą być nam jedynie podwładne. Język oddziela nas od tych bestii! Ale jeżeli to prawda, to dlaczego zachowujemy się tak defensywnie - i tak arogancko - w stosunku do tej przypuszczalnej oznaki wyższości?

Z pewnością nasz język jest dużo bardziej złożony niż jakikolwiek do tej pory poznany zwierzęcy system znaków, nawet jeżeli spowodowane jest to faktem, że jako ludzie interesujemy się takimi sprawami, które dla zwierząt są raczej mało istotne.

Ale opór niektórych co do stwierdzenia, że język i zwierzęce znaczenie zapachem mogą być pokrewne, może powiedzieć nam więcej o nas samych niż możemy przypuszczać.

Pojęcie jest tak bardzo sprzeczne z intuicją dla wielu obserwatorów, że ich opór może być zbliżony do pierwszych reakcji na teorię Darwina, mówiącą o tym, że człowiek i małpa mogą mieć tego samego przodka.

Jakakolwiek jest prawda ostateczna w kwestii języka i zwierzęcego opryskiwania, to prawdopodobnie żadna teoria tak bardzo irytująca dla dużej rzeszy ludzi nie może okazać się zupełną pomyłką.

W międzyczasie podam bardziej formalną odpowiedź na to pytanie. Jest to definicja słowa „Język", widziana przez soczewkę tej teorii:

„Język. Jakikolwiek złożony system wydzielania lub znaczenia przez ludzi skierowany na obiekty, inne istoty ludzkie, procesy abstrakcyjne i pozornie powtarzające się zdarzenia.

Takie sieci wydzielania oznaczają, opisują, wyjaśniają i klasyfikują relacje, artefakty i systemy wartości stworzone przez człowieka oznaczającego.

Mniej lub bardziej podobne systemy oznaczania cieczą są charakterystyczne dla różnych grup ludzi, znanych pod pojęciem rodzin, plemion, narodów, lub kultur i są powszechnie znane jako „języki".