Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Jeżeli założymy, że nasi najbliżsi przodkowie w ludzkim drzewie genealogicznym, przedstawionym tutaj na wykresie, porzucili znakowanie zapachem na rzecz języka, to byłoby racjonalne przypuszczać, że małpy człowiekowate, szympansy i goryle zajmowały się także czymś zbliżonym.

Wysłałem kopię artykułu, który wam właśnie przedstawiłem swojej znajomej dr Jane Goodall i zapytałem czy szympansy znakowały otoczenie zapachem w jakimkolwiek stopniu, a ona łaskawie przysłała mi przeczącą odpowiedź, tak jak mogliśmy oczekiwać, ale wspomniała, że osobniki płci męskiej gotowe do łączenia się w pary z partnerkami wydzielały mocny odór.

To jedna z ważniejszych przyczyn, dla których preferuję wcześniejsze datowanie i dłuższy czas - całe cztery miliony lat, podczas których ludzie zaczęli „bawić się" językiem.

Odkąd współczesne małpy człowiekowate rezygnują ze znakowania terenu zapachem, to wydawałoby się logiczne przypuszczenie, że ludzie też już tego nie robią i biorą udział w tworzeniu języka.

To może być jedyny dostępny dowód na potwierdzenie mojego stanowiska i jestem szczęśliwy, że mogę zauważyć, że w tym przypadku to naprawdę działa i za kilka minut zasugeruję wam mały eksperyment naukowy, który będziecie mogli przeprowadzić na sobie nawet podczas słuchania mojego wykładu, który również potwierdza tę teorię.

Prawie wszystkie zwierzęta, bez względu na wielkość, w mniejszym lub większym stopniu stosują znakowanie zapachem jako sposób komunikacji. A w formie wyszukanej, rozwiniętej jaką jest język, gdy pominiemy element zapachowy, dotyczy to także istot ludzkich.

Istnieje dobry powód, aby przypuszczać, że rozwój miał miejsce w raczej dłuższym, niż krótszym czasie.

Zwykła złożoność zadania polegającego na rozwoju od względnie prostych  sygnałów zawartych w naszym zapachu wymagała wielu etapów i faz przemian, zanim mogły się wyklarować niuanse, które lubimy odróżniać jako przypuszczalnie „dojrzały" język.

Części aparatu mowy musiały się zmienić i rozwinąć, podobnie jak części aparatu słuchowego, nie wspominając już o obszarach mózgu, których funkcją jest ich kontrola.

Na tych wszystkich etapach musiała powstać ogromna liczba konfliktów, co do tego co składało się na słowo lub wypowiedź, co powinno zostać rozpoznane jako idea warta takiej wypowiedzi, oraz w  szczególności jak taka wypowiedź powinna być wypowiedziana fonetycznie, a wszystko to miało miejsce w stale przemieszczających się mikropopulacjach.

Aby powstał taki proces wymagana jest ogromnie szeroka panorama na kwestię czasu w skali ewolucyjnej. Ale to w żaden sposób nie tłumaczy niedociągnięcia teorii, którą prezentuję, a raczej potwierdza to wielokrotnie to, co rodzaj ludzki ma do swojej dyspozycji: ogromnie szeroka w kontekście pozytywnym panorama na kwestię czasu w skali ewolucyjnej, jak możemy zobaczyć właśnie na wykresie, który wam dałem.