Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Czy to nie tłumaczy, dlaczego tak wiele nieporozumień przeradza się w prawdziwe konflikty, a nawet cielesne konfrontacje? Skoro korzenie języka znajdują się w terytorialności, czy nie jest to wyjaśnieniem przyczyn sporów granicznych, a nawet wojen?

Prawdopodobnie najważniejsze jest pytanie, czy taki postęp nie zapewnia fizjologicznej podstawy dla różnic między językami, które stały się drugoplanowymi przyczynami dzielenia ludzi?

Czy to nie pozwala nam postrzegać języków jako wyłącznych i zastrzeżonych technik spryskiwania, w zależności od różnych „końcówek z otworami", „kolorów", lepkości rozpylanej cieczy, a nawet warunków spryskiwania?

Czy możliwe jest rzucenie trochę światła na fanatyzm różnych odłamów religijnych, politycznych lub społeczny fundamentalizm? A to może nawet wyjaśni gorycz niektórych naukowych sporów?

Oczywiście tu bardziej chodzi o język niż o spryskiwanie, odkąd gatunki szukały sposobów manifestacji, przynajmniej w ostatnich czasach, poprzez próby zachowania ich spryskiwania za pomocą innych „nośników", np. za pomocą rzeźbienia w skale, odcisków w glinie, wiązania węzłów, a także oczywiście zadrapań na korze drzew, na papirusie i innych rodzajach papieru poprzez używanie różnorodnych sposobów zapisu opierających się na literach, sylabach lub alfabecie, a wszystko to łącznie nazwano „pismem".

Te starania prowadziły do rozwinięcia się różnych systemów wiedzy, wprawiających w zakłopotanie ze względu na ich liczbę i różnorodność stylów, pomału łączących się poprzez ery i kultury w wielowymiarowe, quasi-fraktalne kontinuum.

Dlatego też język może okazać się czymś, co stworzyliśmy nie jako generacja lub naród, nawet nie jako gatunek, ale jak twierdzi embriolog Von Baer podczas całkowitej, ewolucyjnej filogenezy.

Teraz oczywiście zrozumiałem, że ta teoria - chociaż uważam, że to coś więcej niż teoria - ma zaletę szokowania.

Ludzie nie chcą pamiętać, że w rzeczywistości nie bardzo różnią od zwierząt. To było prawdą w czasach Karola Darwina i jest nią także dzisiaj, kiedy teorie Darwina są wciąż atakowane.

Wierzę, że pogląd o rozwoju języka daje nam więcej niż jeden dowód na to, że Darwin miał zupełną i zadziwiającą rację.

Jeżeli możemy powiedzieć, że Darwin zgubił jeden but biologiczny, kiedy opublikował swoją teorię, to bardzo chciałbym wyobrazić sobie, - i z góry przepraszam za taką pompatyczność - że ja zgubiłem drugi but lingwistyczny, tylko dlatego, że to może zwrócić uwagę na prawdziwą wielkość tego oryginalnego odkrycia.

Mam pewne przemyślenia w tej kwestii, którymi za chwilę się podzielę i mam nadzieję, że będę mieć chwilę czasu na przeczytanie humorystycznej wersji tej teorii, chociaż trochę w to wątpię. Ale chciałbym dodać, że zrobiłem małe rozeznanie, którego wyniki mogłyby tylko potwierdzić zasadność mojego stanowiska.