Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Słyszeliśmy także wszechobecnych narratorów opowiadających o tym, że celem tego zabiegu jest zaznaczenie terytorium zwierzęcia przed rywalami, odpieranie ataków wrogów, i/lub przyciąganie towarzyszy życia.

Widzieliśmy także potyczki, walki, spotkania i łączenia w pary, które zostały zapoczątkowane takim opryskiwaniem.

W ewolucyjnej perspektywie dotyczącej wszystkich gatunków i trwającej miliony lat wiele razy pokazano, że funkcja spełniająca pewne zadania u jednego gatunku, jest inną u różnych zwierząt - ogon zanika, w żołądkach pojawiają się kolejne komory i powstają nowe metody prokreacji.

Absurdalne jest sugerowanie, że przez okres kilku milionów lat mechanizm opryskiwania charakterystyczny dla tak wielu ssaków i angażujący względnie małe mięśnie i nie wymagający dużego zaangażowania mózgu mógł zaniknąć i pozostać jedynie u pojedynczych gatunków, które angażowałyby większe partie mięśni głowy i płuc kontrolowanych przez mózg?

Nie chodzi tu o zdegradowanie ludzkiej mowy do poziomu prostych, opryskujących zwierząt lub o sugerowanie, że język nie ma innych, bardziej abstrakcyjnych właściwości.

Ale czy taka ewolucja nie wyjaśniłaby wiele na temat używania języka przez ludzi w dzisiejszych czasach? Czy naprawdę potrzebujemy „naukowego" dowodu na takie twierdzenie, skoro łatwo można znaleźć inne oczywiste dowody znajdujące się dookoła nas?

Jednym z tych dowodów jest to, że ludzie nie używają gruczołów - jak inne ssaki - do spryskiwania otoczenia swoją wonią, mimo, że mogliby to robić przez ubranie.

Niezaprzeczalnie zaś rozmawiają o wszystkim, co jest prawdziwe lub wymyślone. Jasne jest także, że mowa jest bardzo podobna do opryskiwania, na tyle podobna, że czasami trzeba stać w pewnej odległości od rozmówcy.

(Powinienem dodać, że w tym miejscu musi znajdować się stopka wyjaśniająca, że to podobieństwo odnosi się także do etymologii dwóch słów, mowa i opryskiwanie [w jęz. angielskim speech i spray - przyp. tłum.], które są blisko spokrewnione w rodzinie języków indoeuropejskich, na co wskazuje szereg słów zaczynających się [w języku angielskim - przyp. tłum] od spr- lub sp- związanych z opryskiwaniem i rozprzestrzenianiem się, po angielsku/niemiecku: rozprzestrzeniać się [spread], rozkładać się [sprawl], pryskać [spray], posypywać [sprinkle], mówić/rozpylać [sp(r)eak], pluć [spit], wytryskiwać [spurt], wypluwać [spew], tryskać [spout], Spreu, spritzen, Sprudel, Spucke, spruehen, sprechen, po holendersku: spreken, po włosku: sprazzo, spruzzo, po łacinie: spargo, w starożytnej grece: spendo, speiro, etc.

Obecność kluczy w chińskiej czcionce w słowach „spurt" [wytryskiwać], „spit" [pluć], „language" [język] lub „speak" [mówić] może w pewnym stopniu wskazywać na bliskie spokrewnienie tych teorii na poziomie międzykulturowym.)

Czy ta ewolucja nie wyjaśnia trafnie postawy ludzi racjonalnych, którzy nalegają na proste rozumienie konkretnych słów, nawet gdy tłumaczy się im, że ten przekład jest zależny od przypadku lub jest po prostu nietrafny?