Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Inna dokumentacja prezentowana na konferencjach, skoncentrowana jest w całości na temacie odkrycia genezy języka i porusza kwestię komunikacji w macicy, gestów tworzących protojęzyk, form protoindoeuropejskich, psychologii postaci, możliwego wpływu ptasiego śpiewu, postmodernizmu i innych francuskich podejść krytycznych. W niewielu dokumentach udało się całkowicie uniknąć tematu genezy języka.

I prawie wszystkie z nich zawierają twierdzenie, że istniało jakieś naprawdę historyczne wydarzenie, jakiś znaczny podział, magiczny decydujący i definiujący moment, w którym ludzki język całkowicie oddzielił się od tych okropnie brutalnych i prymitywnych odgłosów zwierzęcych.

W każdym bądź razie różnimy się od zwierząt i nad nimi górujemy. Niestosowne jest, żebyśmy używali tego samego rodzaju komunikowania się ze sobą, prawda?

Obiecajcie mi, że nie wyjdziecie z tej sali dopóki w pełni nie wyjaśnię tego, co chcę powiedzieć. To mój własny spór, to coś więcej niż mój spór, to w mojej opinii kwestia możliwa do udowodnienia, że gatunek ludzki - a mam na to nawet dowody - oraz zwierzęta ciągle komunikują się w ten sam sposób.

Czy mówiłem już, że gatunek ludzki ciągle ryczy, gdaka, chrząka i szczeka w ten sposób co zwierzęta? Nie, to nie to miałem na myśli, powiedziałem, że ludzie i zwierzęta nawet w dzisiejszych czasach ciągle komunikują się tak samo. Różnica pomiędzy nimi to kwestia stopnia, a nie kwestia metody, podstawowej istoty lub definicji.

Zamieściłem w pewnej nieznanej publikacji krótki opis stanowiska, które zajmuję, a teraz dłużej i dokładniej pracuję nad poszerzoną, ale niekoniecznie lepszą wersją, którą mam nadzieję opublikować, mam także bardziej humorystyczną wersję tej teorii pt. Cała prawda o translacji, którą chciałbym wam tutaj przedstawić, jeżeli pozwoli nam czas, ale wiem, że niestety nie.

Pozwólcie mi zacząć od krótszej wersji, mam nadzieję, że wybaczycie mi przytoczenie kilku akapitów, które już zostały opublikowane - one dziś nabierają innego znaczenia w kontekście tłumaczy i Hermesa.

Pierwszy z nich został opublikowany w „Sci-Tech Translation Journal" w roku 1993 przez ATA [Amerykańskie Stowarzyszenie Tłumaczy - przyp. tłum.] i po małych poprawkach pozostaje ciągle najlepszym krótkim opisem procesu, którym się zajmuję.

Długo dyskutowany temat genezy języka - różnie przypisywany licznym wątpliwym teoriom - jest na tyle niepomyślny i nieprzekonujący, że czytelnicy mogą nie wiedzieć gdzie leży problem do rozwiązania w dalszym dyskursie.

Ale jeśli raz zwróciliśmy się w kierunku rozwoju biologicznego zarówno gatunków, jak i spokrewnionych z nami zwierzęcych przodków, to może powstać nowa perspektywa, a zaskakujące pojmowanie może być w naszym zasięgu.

Jako gatunek ludzki często jesteśmy bardzo dumni z tego, że jako jedyni stworzyliśmy prawdziwy język, porzucając tym samym podstawowe dźwięki innych stworzeń lub taniec pszczół. I to może być ten moment, w którym coś nam ucieka.

Przy wielu okazjach przyrodnicze programy telewizyjne prezentowały nam widok różnych lśniących, kosmatych lub kolczastych stworzeń zawzięcie spryskujących listowie lub pnie drzew swoją wonią.