Czytelnia / Teoria tłumaczenia

W momencie gdy to powiedziałem zapewne wielu z was pomyślało o odległych rejonach Afryki, Indii lub Ameryki Południowej. A co dzieje się kilka bloków dalej?

Coraz więcej tych  ludzi przyjeżdża właśnie tu, do Stanów. Nie rozumieją na czym polega nasze wspaniałe, nowoczesne życie, ale są wystarczająco szczęśliwi, że mogą zasmakować przynajmniej jego powierzchowności.

A teraz zgadnijcie, kto z nas ma największe szanse się z nimi spotkać? Powtarzam, że to jesteśmy my, to wy - tłumacze, którzy pracują w szpitalach lub na salach sądowych.

Ponieważ większość tych niepiśmiennych osób ma raczej mgliste pojęcie na temat naszego systemu prawnego lub nowoczesnej medycyny, a to co wiedzą, zazwyczaj z nim koliduje.

Szybko odkryjemy też, że oni ciągle polegają na staromodnym rozumieniu lojalności wobec rodziny i szukają mężów lub żon przez swatów.

To mniej więcej to, co nam się przydarzyło jako gatunkowi ludzkiemu, odkąd zaczęliśmy dojrzewać i tworzyć język.

A ta kwestia prowadzi nas prosto problemu genezy języka. Jak przodkowie ludzkiego gatunku, mężczyzny, kobiety, Australopithecus nauczyli się mówić?

To, co można zauważyć to fakt, że skoro tak wiele znaczeń słowa „tłumacz" w języku greckim i łacińskim otworzyło nam okno na prehistorię, więc to co wiemy o prehistorii, także otwiera nam okno prosto na genezę języka.

Istnieje wiele hipotez na temat genezy języka postawionych w ostatnich latach, a także ogromna liczba dokumentów i opracowań poświęconych tej tematyce.

W rzeczywistości powstała nawet organizacja Language Origins Society (LOS) [Towarzystwo ds. Genezy Języka - przyp. tłum.] założona w 1983 roku zwołująca coroczne konferencje całkowicie poświęcone rozwiązywaniu tej tajemnicy od roku 1985.

Ostatnio powstała także inna organizacja tego typu, zajmująca się poszukiwaniem odpowiedzi na podobne pytania. Chociaż ich cele są zupełnie poważne i bazują na wielu dokumentach prezentowanych podczas konferencji, to wydaje się, że jest to okres wzmożonego zainteresowania tym tematem, w którym każdy może zabrać krytyczny głos.

Jedynym problemem jest fakt, że każdy jest dziś tak dalece wyspecjalizowany, że potrafi dostrzec jedynie mały obszar problemu ograniczający się do własnej specjalności - ślepiec i „słoń genezy języka" mają głos.

Inną kwestią jest problem, który chciałbym, żeby został zapamiętany jako prawo brutto: cała nauka dąży do gwałtownej ekspansji, żeby zaangażować wystarczającą liczbę uczonych mogących zajmować się problemem i/lub całkowity budżet potrzebny do sfinansowania.

W ten sposób znaczna liczba specjalistów bez realnej wiedzy, a jedynie znających praktyczną stronę języka próbuje samodzielnie formułować nowatorskie teorie.

Część z nich koncentruje się na kształcie stron głosowych, inni na malutkich problemach nauki o układzie nerwowym, kolejni natomiast na tak zwanych językach logicznych.