Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Zwykła złożoność zadania polegającego na rozwoju od względnie prostych  sygnałów zawartych w naszym zapachu wymagała wielu etapów i faz przemian, zanim mogły się wyklarować niuanse, które lubimy odróżniać jako przypuszczalnie „dojrzały" język.

Części aparatu mowy musiały się zmienić i rozwinąć, podobnie jak części aparatu słuchowego, nie wspominając już o obszarach mózgu, których funkcją jest ich kontrola.

Na tych wszystkich etapach musiała powstać ogromna liczba konfliktów co do tego co składało się na słowo lub wypowiedź, co powinno zostać rozpoznane jako idea warta takiej wypowiedzi, oraz w  szczególności jak taka wypowiedź powinna być wypowiedziana fonetycznie, a wszystko to miało miejsce w stale przemieszczających się mikropopulacjach.

Aby powstał taki proces wymagana jest szeroka panorama kwestii czasu w skali ewolucyjnej.

Ale to w żaden sposób nie tłumaczy niedociągnięcia teorii, którą prezentuję, a raczej potwierdza wielokrotnie to, co rodzaj ludzki ma do swojej dyspozycji: ogromnie szeroką w kontekście pozytywnym panoramę czasu w skali ewolucyjnej, jak możemy zobaczyć właśnie na wykresie, który wam dałem.

Daty są oczywiście tylko przypuszczalne, ale to nie jest to samo co stwierdzenie, że są niemożliwe.

(część dalsza tekstu poniżej...)

Nawiasem mówiąc, szukałem także słowa, aby oddać problem większości ludzi polegający na pojmowaniu odległości kosmicznych.

Najlepsze rozwiązanie na jakie wpadłem to agalaxopia. Nieumiejętność postrzegania lub pojmowania galaktyk. To dlatego, że nie lubię określenia  dysgalaxopia. Jeżeli ktoś ma lepszy pomysł... Lub pojmowanie nieskończenie małych wirusów, molekuł, atomów i ich cząstek - wtedy to powinna być amicropia.

Ale wróćmy do prehistorii tłumaczenia. To, o czym myślimy mówiąc „pośrednik", „mediator", „doradca biznesowy", a nawet „swat" jest tym, czego dokonaliśmy przez wiele wieków.

To jest to, jak istoty ludzkie przetrwały, gdy żyliśmy jeszcze w o wiele mniejszych społecznościach wielkością przypominających grupy, w których zrzeszamy się do dziś.

Także o tym, jak tłumacze, ludzie pełniący podobne funkcje do naszych pozwolili im przetrwać - jako pośrednicy, mediatorzy, a także trzeba to powiedzieć, jako przywódcy. Tak, tłumacze jako przywódcy lub jako bliscy doradcy przywódców.

Tu mamy przykład tego, o czym mówię [SLAJD 4] z czasów przedpiśmiennych, ilustracja złotego kwiatonu, najwyższy ornament na tradycyjnym berle lingwisty dzierżonym przez oficjalnego lingwistę plemiennego, który siedzi obok wodza i doradza mu podczas negocjacji i rozmowy z innymi członkami plemiona w ich własnym języku.