Czytelnia / Teoria tłumaczenia

A kilka dekad temu francuski uczony Georges Mounin stwierdził, że nie może istnieć dobra teoria językoznawcza, która by nie była równocześnie teorią translacji, do czego ciągle nie może dojść uczelnia MIT.

Warto zapoznać się z pracami Mounina, bo już dawno temu spisał historię językoznawstwa i historię translacji, a tego nie dokonał jeszcze nikt inny.

Ta wielka ignorancja nie tylko w stosunku do translacji, ale też do złożoności języka i rzeczywistości nie może trwać wiecznie i na pewno trwać nie będzie.

Tak samo jak bańka Wolterowskiego „języka publicznej prezentacji" pękła nagle i we właściwym czasie, tak też błędne pojęcia naszych czasów, w tym te pochodzące z Instytutu Językoznawstwa przy MIT, znikną, gdy nadejdzie odpowiedni moment.

Całe szczęście istnieje językoznawca wszech czasów, którego niezwykle ciekawe obserwacje wyprą te błędy.

Jest nim Dane Louis Hjelmslev, którego teoria o stworzonym przez niego pojęciu glossematyki przypomina i potwierdza to, co powiedział Giordano Bruno na uniwersytecie w Oxfordzie w 1603 r. (Notatka 17.)

Utrzymywał on, że językoznawstwo, wbrew powszechnemu przekonaniu, wcale nie jest działem nauki zajmującym się językiem, ale że język i językoznawstwo, łącznie z translacją, tworzą główną naukę i że wszystkie inne tak zwane nauki są tylko jej odgałęzieniami, bocznymi ścieżkami, następstwami i rezultatami języka.

To jest właśnie to, co powiedział sam Bruno: „Wszelka nauka pochodzi od translacji". Pochodzi od niej także cała wiedza, wiele ludzkich doświadczeń i praktycznej inteligencji.