Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Pozwolą Państwo, że zacznę od językoznawstwa. Steven Pinker w ostatnim akapicie swojej książki „The Language Instinct" [„Instynkt językowy" - przyp. tłum] mówi:

Wiedząc, że złożony język jest wszechobecny wśród jednostek i kultur i że u podstaw każdego z nich leży wspólna nam wszystkim mentalna struktura, żadna mowa nie wydaje mi się obca, nawet jeśli nie rozumiem z niej ani słowa.

Żarty gwinejskich górali w filmie o ich pierwszym kontakcie z resztą świata, gesty tłumacza języka migowego, szczebiot małych dziewczynek na placu zabaw w Tokio - wyobrażam sobie, że poprzez rytm mogę zobaczyć struktury leżące u podstaw tych języków i czuję, że wszyscy mamy takie same umysły. (Notatka 14.)

Nie mogę powstrzymać się od wyrażenia najgłębszego możliwego sceptycyzmu w stosunku do każdego słowa pochodzącego z tego akapitu.

Znam wystarczająco dużo języków obcych i wystarczająco długo żyłem wśród obcych narodów, żeby wiedzieć, że nie wszyscy „mamy takie same umysły" i że nie ma czegoś takiego jak „wspólna mentalna struktura" leżąca u podstaw każdego języka, chociaż na pewno istnieją pewne podobieństwa.

Jeśli którakolwiek część tego akapitu byłaby prawdą, to translacja - proces, o którym Pinker nie wspomina w żadnej ze swoich licznych książek - nie sprawiałaby żadnych problemów lub sprawiałaby tylko minimalne i nie byłoby potrzeby organizowania tej konferencji.

To tak, jakby twierdzić, że wszyscy mieszkamy w takich samych pokojach, ale to byłoby niewykonalne na całym świecie, poza tym, nawet jeśli byłoby to możliwe, to i tak wszyscy mielibyśmy różne meble w tych pokojach.

Lub inaczej: to tak, jak gdyby wszystkie nasze domy budowane były na tej samej zasadzie. Ale to też nie jest prawda, bo style architektoniczne na świecie się różnią - niektóre domy nie mają fundamentów, ale wsparte są na palach stojących w wodzie lub nie mają ścian.

I nawet jeśli odkrylibyśmy, co byłoby całkiem prawdopodobne, że to twierdzenie pochodzi z przekonania, że wszystkie komputery są takie same, to też nie będzie prawda, bo każdy komputer może używać innego oprogramowania i/lub systemu operacyjnego.

I gdy nasze umysły będą pracować, to prawdopodobnie okaże się, że nasze różne języki dostarczają im oprogramowania i systemu operacyjnego.

Owszem, nasze umysły są podobne, ale z pewnością nie takie same. W przeciwnym razie nie czulibyśmy ciągle potrzeby wyjaśniania sobie prawie każdej rzeczy, idei czy każdego procesu, które napotykamy.

Nie może być czegoś takiego jak „wspólna mentalna struktura" leżąca u podstaw każdego języka, bo gdyby tak było, to nie musielibyśmy uczyć się prawie wszystkiego o języku swoim i o językach obcych w raczej trudnym procesie prób i błędów, co było moim udziałem i co dotyczy też innych.

Jeśli chodzi o tłumaczenie maszynowe, to też nie będę mówił zbyt wiele na ten temat, bo często o tym pisałem.

Dlatego chciałbym odesłać Państwa do świetnego sprawozdania opublikowanego w letnim wydaniu internetowego „Translation Journal".