Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Linshu nie czytał niczego w obcym języku, polegał na tłumaczach. Mimo to opublikował 171 tłumaczeń. I to by było na tyle, jeśli chodzi o „język publicznej prezentacji".

Chciałbym teraz powiedzieć parę słów na temat dwóch wielkich postaci z historii translacji.

Jedną z nich jest Iberyjczyk, a drugą Chińczyk. Obaj dużo podróżowali jak na swoje czasy i próbowali poznawać inne kultury, robili to jednak w różny sposób.

Nazwałem pierwszego z nich Iberyjczykiem, bo gdybym powiedział, że jest Hiszpanem, to Katalończycy by się temu sprzeciwili, a gdybym stwierdził, że jest Katalończykiem, to też nie byłoby do końca zgodne z prawdą, gdyż pochodził z Majorki.

Opowieści o jego szalonej młodości były słynne, a trwała ona do dnia, w którym, według jednej z tych opowieści, zagadnął na schodach katedry w Palmie piękną mieszkankę Majorki, o względy której długo i daremnie się starał.

Odwróciła się w jego stronę, obnażyła przed nim swoje piersi i powiedziała: „Spójrz na piękno, którego tak pożądasz". A piersi jej były zniszczone przez raka.

OBRAZ


Mowa oczywiście o żyjącym w XIII wieku Ramonie Llullu, [SLAJD: jego portret] który dużo później został wyniesiony na ołtarze przez Watykan jako błogosławiony. Stąd zapewne wzięła się ta pobożna opowieść, którą mam zamiar Państwu przytoczyć.

Według niej (ale tak było też w rzeczywistości) Ramon wcześnie wstąpił do klasztoru znajdującego się na szczycie pobliskiej góry i tam całymi godzinami medytował tak głęboko, że wielokrotnie ukazywały mu się wizje Chrytusa.

Jeśli wydaję się być szczególnie przywiązany do tej historii, to pewnie dlatego, że w czasie mojej burzliwej młodości, jeszcze nie wiedząc o Ramonie Llullu, też trafiłem do tego klasztoru i spędziłem miesiąc w tamtejszym domu pielgrzyma, co stało się częścią historii wartej opisania przez mariachi, jako że pojawiła się w niej także pobliska Ibiza, piękna kobieta, zazdrosny mąż i bardzo surowy komendant policji.