Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Kiedyś spróbowałem przetłumaczyć Woltera z powrotem na angielski, częściowo dlatego, by się przekonać, jak by to wtedy wyglądało.

To jest trochę tak, jakby próbować tłumaczyć z powrotem na język wyjściowy tłumaczenie maszynowe lub może raczej jak „głuchy telefon": dziesięcioro dzieci siedzi w kółku, każde kolejno szepce sąsiadowi jakieś słowo i dziesiąta osoba wypowiada coś zupełnie innego, nawet bezsensownego.

W każdym razie oto, co mi wyszło z tłumaczenia Woltera:

Yet stay, we must now choose as in the moment caught,

From life to death we pass, from being into naught,

Cruel gods, if such there be, pray guide me past my daring,

Must aging's hand bear down and crush me all despairing...

[Zostań, w tej chwili musimy zdecydować,

Między życiem a śmiercią trwamy, od bytu do nicości,]

Okrutni bogowie, o ile jesteście, czuwajcie nade mną w mej śmiałości,

Ręka przeznaczenia musi mnie dosięgnąć i zmiażdżyć, płaczącego...]

Chcę teraz zadać następujące pytanie: jak Wolter mógł zaproponować tak dziwne tłumaczenie? Przecież uważany był za najlepszego francuskiego dramaturga swoich czasów i, w przeciwieństwie do wielu współczesnych mu Francuzów, świetnie znał angielski.

Był kiedyś skazany za swoje opinie i aby uniknąć powtórnego uwięzienia w Bastylii, uciekł do Anglii, gdzie nie tylko świetnie opanował język, ale też zaprzyjaźnił się m.in. z takimi sławami jak Swift, Congreve, Pope oraz z innymi znanymi autorami tamtego okresu.

Posiadał naturalne zdolności teatralne i bardzo dobrze znał angielski. Jak więc się to stało, że stworzył takie właśnie tłumaczenie?

Po prostu nie miał innego wyjścia. Miał do czynienia z czymś, co nazywam „językiem publicznej prezentacji". Na przestrzeni prawie trzech wieków we Francji, od poezji Ronsarda, poprzez sztuki Corneille'a i Moliera, i cały XVIII wiek wraz z pierwszymi trzema dekadami XIX wieku, forma, jaką zastosował Wolter, stała się oficjalną formą języka poezji i teatru.

Nawet w swojej korespondencji ludzie związani z kulturą używali czasami takiego metrum, by wyrazić swą myśl, jakby wierzyli, że wtedy będzie ona brzmiała bardziej oficjalnie i wiarygodnie.

Wolter naprawdę podziwiał sztukę Szekspira i, jak już wspomniałem, był najlepszym francuskim dramaturgiem swoich czasów, ale też doskonale wiedział, że bardziej dosłowne tłumaczenie nie trafiłoby do serc paryżan.

Dopiero w 1830 r. inny francuski dramaturg wystawił pewną sztukę w jej bardziej wiernej wersji. Reakcja była natychmiastowa - w teatrze zapanowało oburzenie, wszyscy wyrażali się negatywnie zarówno o sztuce, jak i o samych aktorach.