Czytelnia / Teoria tłumaczenia

2. Problem ekwiwalencji

Tłumaczenia korzystające z teorii relatywizmu budziły wielkie kontrowersje przez ostatnie dwadzieścia lat. Pytanie zadawane przez przeciwników tej metody przekładu brzmiało: „Czy to dalej ten sam tekst?”. Pytanie to doprowadzone do skrajności wiedzie nas do metafizycznego i metateoretycznego pytania o tłumaczenie, ponieważ wymaga ponownego zdefiniowania procesu translacji. Przedstawiany tu problem dotyczy ekwiwalencji w tłumaczeniu. Teksty docelowy i źródłowy muszą być ekwiwalentne pod względem słów, przesłania i, na ile to możliwe, struktur gramatycznych.

Ideałem byłby pośredni punkt, w którym tłumacz stawia na wierność na płaszczyźnie lingwistycznej, pod warunkiem, że nie zakłóci to zrozumienia tekstu docelowego. Jest to zgodne z teorią Bernárdeza (1995) o samoregulacji komunikacji. W myśl tej teorii nadawca wiadomości (w tym przypadku tłumacz) dopasuje przekaz do potrzeb adresata oraz innych procesów kontekstualnych poprzez proces samoregulacji, dążący do entropii lub równowagi. Przez równowagę rozumiany jest idealny stan, w którym maksymalne zrozumienie idzie w parze z minimalnymi zmianami w elementach i strukturach lingwistycznych.

3. Różne szkoły językoznawcze i ich wpływ na tłumaczenie

Nie można pozostawać obojętnym na fakt, że dominacja różnych szkół językoznawczych na przestrzeni lat odegrała poważną rolę w różnych poglądach na tłumaczenie. Dlatego strukturaliści postrzegają język jako zbiór relacji, połączonych ze sobą podsystemów. Według tej szkoły każdy element jest określany zgodnie z rolą odgrywaną w zespole relacji. Ponieważ ten lingwistyczny paradygmat panował począwszy od lat trzydziestych przez większą część dwudziestego wieku, nie dziwi fakt, iż tłumaczenie koncentrowało się głównie na strukturach lingwistycznych oraz na tym, jak strukturalne relacje tekstu źródłowego mogły być przedstawione w tekście docelowym. Jednym z obrońców strukturalnej integralności był Cartford (1965), który wyróżniał tłumaczenia typu rank-bound oraz unbounded. Tłumaczenie typu rank-bound, to metoda zachowująca ekwiwalencje na poziomie słów, a nawet morfemów. Według Cartforda jest to jedyna możliwa metoda używana przy językach mających podobne struktury na poziomie morfologicznym i syntaktycznym. Jeśli chodzi o drugą metodę, ekwiwalencji doszukuje się na bardziej złożonych poziomach, np. zdaniach.

W latach siedemdziesiątych wraz z nastaniem innych szkół, takich jak lingwistyka poznawcza, wielu paradygmatom, a wśród nich i strukturalizmowi, pozostały pozycje drugorzędne, nie licząc języków klasycznych jak łacina i greka. Do językoznawstwa wprowadzono nowe czynniki. Wśród nich znalazły się różne działania/czynności poznawcze jak percepcja, wzrok i konceptualizacja. Dodatkowo takie aspekty jak kinestetyka oraz interakcja ciała i przestrzeni nabrały znaczenia. Pojawienie się w latach siedemdziesiątych neuronauki i jej pierwsze osiągnięcia również przyczyniły się do rozkwitu tej nowej szkoły językoznawczej. Lingwista poznawczy przykłada wielką wagę do formacji schematów pojęciowych specyficznych dla kulturalnego otoczenia osoby mówiącej danym językiem. Ta specyfikacja produkuje różne kategorie pojęciowe w różnorodnych systemach wiedzy, takich jak np. język.