Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Angielskie wprowadzenie do INFORCONGO - wydanie Album rodzinny - fascynującej i ciekawej, anonimowej i zaktualizowanej książki, stanowiło zestawienie zdjęć przedstawiających całkowity paralelizm pomiędzy życiem w Belgii i życiem w Kongo - wspomina „belgijsko-kongijska społeczność": „Osiem tysięcy kilometrów stąd można spotkać się z takimi samymi gestami, opiniami czy wyrażeniami.

Aparat uchwycił być może te aspekty, które zabiegany przejezdny dostrzeże dopiero wtedy, kiedy dokładnie przeanalizuje wspomnienia z wizyty.

Fotografia rekonstruuje dwa światy pozornie tak różne od siebie, ich prawdziwe i przenikliwe podobieństwo, ich powszechną przynależność do ludzkości, ich paralelne nadzieje i identyczne reakcje na radość czy ból.

W rzeczy samej, tamtego wieczoru,wydawałem się być przepełniony tym „nektarem ludzkiej życzliwości" brata, który odkrył swojego brata, człowieka, który rozpoznał siebie w innej istocie ludzkiej.

W ten sposób zrodził się pomysł na rodzinny album; to zwiastun „belgijsko-kongijskiej społeczności", do której dążą wszyscy ci, którzy nauczyli się kochać ten piękny kraj.

Biali i tubylcy w Leopoldville, Antwerpii, Dinant czy w Kindu, Belgowie i Kongijczycy dążą do rozwoju tych samych jakości, zaspokojenia tych samych potrzeb w poszukiwaniu jednakowo lojalnego, wiążącego i zrównoważonego szczęścia.

Oto belgijsko-kongijska społeczność... być może jeszcze przed połączeniem wspólnych interesów, przed połączeniem zasobów i ambicji: codzienne podobieństwo życia, istotne podobieństwo [...]".

Wprowadzenie z góry przyjmuje także analizę całkowicie innego paralelizmu. Życie mieszkańców Antwerpii nie różni się niczym od życia mieszkańców Dinant, co oznacza, że nie ma istotnej różnicy pomiędzy Flamandczykami i Walończykami.

Tekst mówi dalej: „ta sama radość, te same troski, te same aspiracje, te same problemy". Tymczasem stało się to popularnym wyrażeniem potępiającym flamandzki i waloński nacjonalizm, który często miał w zwyczaju mówić o rzekomej nieprzekraczalnej różnicy pomiędzy „dwoma kulturami".

W owym czasie wyrażenie to bez wątpienia działało uspokajająco na zwiększające się kongijskie dążenia do zdobycia niepodległości, a także chroniło kolonializm w erze po wydarzeniach w Auschwitz przed zarzucaniem im rasizmu.

Kto mógłby przypuszczać, że wyrażenie to zostanie użyte po raz kolejny, tym razem w celu uniknięcia wewnętrznego belgijskiego(flamandzko- flamandzkiego) separatyzmu? I że może pojawić się pytanie o możliwość rasizmu pomiędzy... Flamandczykami i Walończykami?

Flamandzko-walońska społeczność

Tożsamość Belga jest do pewnego stopnia rezultatem kontaktu z Kongijczykiem, rezultatem kolonialnego przedsięwzięcia.

Kiedy to ryzykowne przedsięwzięcie dobiegło końca, Belg musiał pozbyć się swojej historii na rzecz kogoś innego i opowiedział ją sobie, to znaczy innemu Belgowi. W przypadku Flamandczyków ten innym stał się Walończykiem i na odwrót.