Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Czasami odwołuje się do „przeszłości kolonialnej" tych władz narodowych, aby przedstawić dane państwo jako podejrzany symbol z nikczemną historią, z którą, jak się zakłada, nikt nie chce być dłużej utożsamiany. Z kolei regiony i wspólnoty ochoczo przedstawiają siebie jako symbole zastępcze i obiekty „narodowej" tożsamości.

Dlatego też często podczas dyskusji pomiędzy flamandzkimi separatystami i belgijskimi związkowcami federalistami, ci pierwsi chętnie odwołują się do najciemniejszych stron w belgijskiej historii, a mianowicie do belgijskiej przeszłości kolonialnej.

Hasło „Belgia" splamione jest kolonialnymi nadużyciami, natomiast hasło „Flandria" powinno być bez skazy i dlatego też niewinne.

Stąd ojciec Verte w 1958 roku napisał we wprowadzeniu do swojej książki Vlamingen in Kongo.

Hun werkende aanwezigheid en hun innerlijke kultuurstrijd: „Niemal na całym świecie Flandria cieszy się szczerym i głębokim uznaniem, ponieważ jej przedstawiciele to często artyści lub ich dzieła sztuki: nasi mistrzowie malarstwa, nasze przepiękne wyroby koronkowe, nasze arrasy, w tym samym czasie książki naszych pisarzy tłumaczone są na wiele języków i udaje im się oddać to, co sprawia, że nasi ludzie są tak czarujący: to optymizm, dobroduszna reakcja na przysłowiowy policzek w twarz, a we wszystkich okolicznościach to zdrowe i świetne zaznawanie wszelkiego pięknego stworzenia boskiego.

Nie jesteśmy jednak kojarzeni z odległą historią kolonializmu i w tym bardzo delikatnym obszarze nie istnieje ryzyko bycia zranionym".[21]

Tak więc w tym opisie, „powstałym przed wydarzeniami ze stycznia 1959 r. w Leopold City"[22], Flandria uważa się za wolną od jakiejkolwiek kolonialnej skazy.

Rzekoma nieskazitelność Flandrii stała się toposem w dyskusjach dotyczących belgijskiej reformy państwa.

Belgia nie jest gorsza od Flandrii, jednak niektórzy flamandzcy konfederaliści i separatyści nie zgadzają się z tą kwestią i przywołują kolonialną przeszłość.

W ten sposób flamandzcy nacjonaliści wyraźnie badają „historię" i można to porównać do zabawy z wyciąganiem fantów z kosza pełnego sypkiej substancji lub prawomocnego mechanizmu.

Ma to na celu zrównoważenie długoletniego kojarzenia flamandzkiego nacjonalizmu z kolaboracją podczas drugiej wojny światowej.

Z psychologicznego punktu widzenia jest to otwarcie mściwa strategia, która oczywiście nie sugeruje, iż nie warto byłoby gruntownie zbadać rozpatrywanej „kolonialnej przeszłości" i obarczyć odpowiedzialnością władze koloni z tamtego okresu.

Tak czy inaczej, można obecnie przewidzieć podobne próby analizy historii pośród strategii flamandzkich separatystów.

W symbolicznej walce wystarczy dosłownie cokolwiek, by zdyskredytować przeciwnika.