Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Ta nieustannie bieżąca dekonstrukcja lingwistycznych granic w Belgii objęła także politycznie i prawnie koncept obiektów.

W około dwudziestu gminach na lingwistycznej granicy na obszarze Belgii stosuje się specjalną politykę - jednak według nacjonalistów językowych nielegalną - odnośnie innego języka, który mimo to przekroczył granicę.

Wiele walońskich miast oferuje obiekty i udogodnienia dla niderlandzkojęzycznych mieszkańców, podczas gdy sporo flamandzkich miast ma obiekty przystosowane dla francuskojęzycznych rezydentów. W ten sposób próbuje się kontrolować politycznie i prawnie nieuniknioną rzeczywistą dekonstrukcję lingwistycznych barier.

Dekonstrukcja granicy języka zakłada formę wzajemnego przenikania się regionów, a w Belgii część obszarów, które przeszły taki proces, zdobyło status gmin z językowymi obiektami i udogodnieniami.

Jednakże nacjonaliści językowi nie potrafią pogodzić się z tym niekwestionowanym prawniczym uznaniem nieuniknionej dekonstrukcji lingwistycznej granicy i dlatego nalegają na zniesienie obiektów i udogodnień dla mówiących obcym językiem.

Prawdę mówiąc, obawiają się oni, że obiekty te mogłyby zostać zastosowane przez gminy do zmiany strony.

Co więcej, twierdzą, że w momencie ich wejścia w życie w latach sześćdziesiątych miano na myśli obiekty dla obcokrajowców jako tymczasową przysługę, a nie prawo uzyskane raz na zawsze dla wszystkich obcojęzycznych ludzi.

Miał też powstać pomysł, by dać obcokrajowcom czas na naukę dominującego języka. To oznacza, że lingwistyczną różnorodność innych tolerowano jedynie prowizorycznie i że ostatecznie od takich osób wymagano integrowania się.

Chęć integracji jest oceniana wyłącznie przez stopień, w jakim dana osoba opanowała dominujący język.

Innych czynników wskazujących na integrację nie bierze się pod uwagę: lingwistyczny nacjonalizm przekształca znajomość oficjalnego języka w kryterium, w całym tego słowa znaczeniu, i pytanie polega na tym, czy osoba mówiąca obcym językiem może całkowicie spełnić to kryterium.

W najlepszym wypadku osoba mówiąca obcym językiem, przygotowana do integrowania się, opisywana jest przez tubylców (którzy są osobami władającymi danym językiem jako ojczystym) jako ktoś, kto przynajmniej podejmuje jakiekolwiek próby.

Jednak nawet gdyby taka osoba szalenie się starała, w końcu i tak zostanie zaliczona do najmniej docenionej części opozycji pomiędzy ograniczonych i spontanicznych.

Nieważne jak, takiej osobie zawsze będzie odmawiać się spontaniczności i konsekwentnie naturalności i konsekwentnie autentyczności.

Nacjonalizm narzuca indywidualność na danym terenie, indywidualność, której nie można nabyć, a jeśli ktoś ją nabył, tak naprawdę nie jest jego własnością.

Nacjonalizm wymaga, aby granice terytorialne szły w parze z kulturowymi, etycznymi, religijnymi czy lingwistycznymi.