Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Ta książka jest obowiązkową lekturą dla każdego, kto interesuje się historią przekładu. Należy  też zwrócić uwagę, iż żadna inna książka z tej dziedziny nie może zostać uznana za wzór pod względem przejrzystości i przystępności dla czytelników.

Ze wszystkich pozycji (które zostały zamieszczone na końcu w bibliografii) prawdopodobnie prace Renera i Kelly'ego powinny otrzymać najniższe noty z powodu często stosowanego werbalizmu, chociaż obie z pewnością zawierają trafne spostrzeżenia.

Nawet po przeczytaniu tekstu przedstawiona tu praca pozostawia pewien niedosyt. Miejscami jest ona bardziej monotonna niż większość prac historycznych, a stwierdzenia takie jak te pojawiają się zdecydowanie za często:

„W XX wieku, podobnie jak i XIX, społeczeństwo Stanów Zjednoczonych podzieliło się między sprzeczne tendencje ideologiczne, niektóre były konserwatywne a inne bardziej liberalne."

„W zasadzie religia była tylko jednym z kilku motywów organizowania licznych wypraw ze Starego Kontynentu do Nowego Świata; misje prowadzono też w celu nawiązania wymiany handlowej, zdobycia władzy oraz ekspansji terytorialnej."

W książce dominuje beznamiętny język, a rozdział poświęcony słownikom przypomina w dużej mierze długą listę prac, które zostały napisane w ciągu wieków, choć taka lista jest z pewnością cenna dla specjalistów.

Wiele innych fragmentów, zarówno w rozdziale poświęconym rozwojowi literatury światowej, jak i w innych, przypomina to, co Jiri Levy określa jako zwykłe „literackie pogaduszki" czy też nazbyt przewidywalne krytyczne uwagi Gregory'ego Rabassy zwanego „Profesorem Strasznym".

Co gorsza, biorąc pod uwagę tematykę książki, po części sprawia ona wrażenie „przekładu". Wiele wskazuje na to, że w pewnym momencie, podczas dwujęzycznego procesu wydawniczego, cały tekst książki przełożono na język francuski, aby dokonać „ostatniej" korekty.

Potem przełożono go znowu na język angielski, nie przykładając wagi do ponownego sprawdzenia, i pozostawiając francuską pisownię, jak na przykład: Marchak (Marshak), Guatemoc (Cuauhtémoc) oraz La Coruna (La Coruña).

Równie drażniące są niezliczone, zamieszczone w tekście przypisy zwierające źródła, daty oraz tytuły, co negatywnie wpływa na czytelność książki. Przypisy te, nazywane przypisami źródłowymi, (aby odróżnić je od przypisów końcowych) powinny zostać umieszczone na dole strony.

Mimo że w pracę nad książką zaangażowanych było wielu uczonych, to jednak pojawiają się w niej rażące błędy. Oto kilka z nich. Wynalezienie druku na Zachodzie w XIV wieku (strona 102).

Twierdzenie, że medycyna grecka i rzymska były „pochodzenia indyjskiego" (strona 108 - z czasem wymiana doświadczeń między nimi stała się znacznie bardziej złożona). Osobliwe użycie w języku angielskim francuskiego określenia „amerykanista" (strona 149).

Mogące wprowadzić w błąd wyjaśnienie różnic pomiędzy kierunkami buddyzmu:  mahajaną i hinajaną (strona 125). Dwa główne przeoczenia w książce: prawie zupełnie pomija się Japonię i Koreę, brakuje także wzmianki o tym, że wielki renesans Bagdadu naprawdę miał swój początek w Perskim mieście Jundishapur.