Czytelnia / Teoria tłumaczenia

,,Une traduction est presque toujours regardée tout d’abord par le peuple à qui on la donne comme une violence qu’on lui fait. [...] Une langue dans laquelle on transvase de la sorte un autre idiome fait ce qu’elle peut pour refuser’’ (Lafarga, 1996: 400). Jednak należy dodać, że bez względu na to, jakie były ich poglądy na sposoby tłumaczenia oraz na co w tłumaczeniu kładzie się nacisk, wciąż pisali stylem zrozumiałym. Przykładem jest adnotacja Schleiermachera na temat możliwości zamiany autora na czytelnika i na odwrót, czy też wzmianka Ortegi, dotycząca wrodzonych wad ludzkiego języka, obie wyrażone godną podziwu prozą.

Całkiem niedawno, od momentu, kiedy zainteresowania lingwistyki zaczęły skupiać uwagę na przekładzie jako jednym z aspektów języka, definicje oraz terminologia nauk translatorskich stały się stopniowo coraz bardziej złożone. Uważam, że obecnie mijają się one ze swoim celem. Po pierwsze, poza wprowadzeniem paru słownikowych pozycji, które dają definicjom precyzyjniejsze znaczenie lub bardziej naukową postać, rzeczywiście przekazywane informacje nie były trudne do uchwycenia.

Tak oto, w 1965 roku, Catford wciąż definiował translację jako ,,zastąpienie materiału zawartego w tekście w jednym języku (język źródłowy) przez równowartościowy materiał zawarty w tekście w innym języku (język docelowy)”(Catford, 1965: 20). Parę lat później Nida i Taber pisali wciąż w sposób zrozumiały dla czytelnika: w trakcie procesu tłumaczenia zachodziła ,,reprodukcja w receptorach językowych najbliższego naturalnego odpowiednika dla wiadomości w języku źródłowym, w pierwszej kolejności pod względem znaczenia, a następnie pod względem stylu” (Nida i Taber, 1974: 12).

Również niedawno jeden specjalista, jeszcze używający zrozumiałego języka, określił translację jako ,,próbę zastąpienia wiadomości i/ lub stwierdzenia pisemnego w jednym języku przez tę samą wiadomość i/lub stwierdzenie w innym języku”, pomimo faktu, że potem dodał, iż to ,,wywołuje nieustanne napięcie, dialektykę, dyskusję opartą na prawach każdego języka. Zasadniczą stratą jest kontinuum pomiędzy zbyt szczegółowym (zbyt wiele szczegółów) i zbyt ogólnym przekładem (zbyt dużo uogólnień) ”(Newmark, 1995: 7).

Jednocześnie zaczęły się pojawiać definicje, które próbowały opisać translację zarówno jako proces, jak i efekt. Punktem wyjściowym mogłaby być lektura napisana przez Alexandera Ludskanova z Bułgarskiej Akademii Nauk, wydana w 1974 roku, która jest próbą przeniesienia translacji w sferę semiotyki. Główną czynnością w trakcie przekładu stał się ,,semiotyczny transfer” zdefiniowany jako ,,zastąpienie znaków mających zakodowane przesłanie przez znaki innego kodu językowego, zachowując (w takim stopniu w jakim to jest możliwe w obliczu entropii) stałą informację w związku z danym systemem referencyjnym’’ (Kelly, 1979: 38).

Wydaje mi się, że jest to wciąż zrozumiałe dla czytelnika, który przeczytał tekst raz, a potem go ponownie przejrzał, choć może nie być zbyt pomocne w przypadku, gdy chcemy uczyć przekładu, nawet jeśli nazywa się to ,,teorią translacji”. Ale najgorsze miało dopiero nadejść. By zakończyć ten skrótowy przegląd, myślę, że wystarczy zacytowanie jednego z ostatnich arcydzieł zawiłego języka:

Prezentując ofertę informacji, autor tekstu źródłowego bierze pod uwagę przypuszczalne interesy, oczekiwania, wiedzę oraz sytuacyjne ograniczenie adresatów języka źródłowego. […] W przypadku tłumaczenia, rzeczywistym odbiorcą tekstu języka źródłowego jest tłumacz, który następnie przystępuje do poinformowania odbiorców docelowych znajdujących się w warunkach kultury docelowej, o ofercie informacji zawartej w tekście języka źródłowego (Nord, 1997: 34-35).