Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Była to prezentacja w programie Powerpoint, jak już wspomniałem, a prezentacje tego typu są zwykle trudne do przetłumaczenia, z co najmniej dwóch powodów: pierwszym, oczywistym jest fakt, że język portugalski wymaga więcej miejsca niż angielski, a jeśli poszczególne slajdy w języku źródłowym będą przeładowane tekstem, upychanie portugalskiego na tak ograniczonej powierzchni wymaga surowej dyscypliny i dużej kreatywności, dwóch cech, które zwykle nie występują razem; drugim powodem jest to, że prezentacje w programie powerpoint często mają sens tylko w połączeniu z ustną prezentacją i ich rozszyfrowanie jest prawie niemożliwe, jeśli nie było się na wykładzie, którego miały być dopełnieniem.

Moja przyjaciółka poradziła sobie z tym zadaniem śpiewająco. Jej tłumaczenie oddawało dokładnie to, co ktoś powiedział, sposób, w jaki to powiedział oraz - zwieńczenie dzieła- tłumaczenie zostało napisane jasnym, poprawnym i idiomatycznym portugalskim, jak już wcześniej wspomniałem.

Sprawa zamknięta?

Chciałbym, aby uznano tę sprawę za zamkniętą. Niestety, nie była. Klient skorygował to tłumaczenie i przygotował coś, czego spodziewałby się po profesjonalnym tłumaczu; pokazał, jakie powinny być umiejętności translatorskie. Więc zwróciłem się do menedżera klienta, aby ten poprosił sekretarkę, by wzięła kopię skorygowanego tłumaczenia od swojego szefa, którą później otrzymałem e-mailem.

Muszę przyznać, ze przeredagowany tekst był dużo lepszy niż tłumaczenie przygotowane przez moją koleżankę. Był bardziej przejrzysty, szczegółowy i dynamiczny, stanowiący lepsze dopełnienie wykładu. Dodatkowo zawierał więcej informacji, których koleżanka nie włączyła do swojego tłumaczenia - z bardzo prostego powodu - ponieważ nie było ich w oryginale. Innymi słowy, klient chciał, aby tłumacz poprawił lub dodał pewne elementy do oryginału, czyli zrobił coś, co wychodzi poza zakres obowiązków któregokolwiek z nas.

Aby zdobyć dowód na to, że przeredagowane tłumaczenie nie wywodziło się z oryginalnego tekstu, przetłumaczyłem niektóre slajdy z powrotem na angielski, więc wystarczyło proste porównanie z oryginałem, aby stwierdzić, że zawierały one inne rzeczy - biorąc pod uwagę nawet fakt, że angielski nie jest moim ojczystym językiem. Możliwe, że dobrym pomysłem byłoby z powrotem przetłumaczyć przeredagowany portugalski na angielski i użyć go jako podstawy do tłumaczenia przyszłych prezentacji w tym języku, ponieważ był to tekst ewidentnie lepszy. Jednak równie oczywiste jest, że żaden tłumacz nie byłby w stanie wyjść od tekstu źródłowego i otrzymać takie poprawione tłumaczenie, gdyż oba teksty zawierają inne rzeczy.

Koniec sprawy

Niestety nie wiem, jak zakończyła się ta sprawa. Obawiam się, że niepomyślnie dla agencji tłumaczeń. Klient może i zapłacił za tłumaczenie, ale nie sądzę, żeby powierzył tej agencji kolejne zlecenie. Następne tłumaczenie dostała inna osoba, a klient był równie niezadowolony z wyników pracy, bo tacy klienci nie mogą zrozumieć, że naszą misją jest oddać to, co zostało powiedziane i w jaki sposób – najlepiej jak potrafimy.