Czytelnia / Teoria tłumaczenia

Czy autor to dureń?

Na początku kariery tłumaczeniowej pracowałem dla pewnego wydawcy. Korektę jednego z moich tłumaczeń przeprowadził człowiek, który wykładał ekonomię na jednej z uczelni. Wprowadził wiele zmian, z niektórymi nawet się zgodziłem, oraz postawił przeczenie w zdaniu, które w oryginale go nie posiadało. Kiedy zaprotestowałem, stwierdził, że autor tekstu to idiota i wszystko mu się pomieszało. Zauważcie, że ów korektor nie powiedział, że w oryginalnym tekście musiała zajść jakaś pomyłka, a autor popełnił jeden z najczęstszych błędów, na który każdy uważa, błąd ominięcia przeczenia gdy było ono niezbędne; nie twierdził, że mogła wystąpić pomyłka podczas korekty czy sprawdzania tekstu; oświadczył za to, że autor to kretyn i nie mógł znieść takiej głupoty w tekście, który poprawiał.

Ten sam korektor wydał w późniejszym czasie własną rozprawę z dziedziny ekonomii i, na szczęście, przedstawił tam rzeczy takimi, jakimi myślał, że są. Wydaje się, że jego książka osiągnęła pewien sukces, a on zapewne jest kompetentnym ekonomistą, mimo że nie czuję się upoważniony do oceniania – ja tylko tłumaczę to, co ktoś napisze. Jako korektor natomiast, ten człowiek był kompletną pomyłką. Ludzie, którzy przeczytali poprawioną przez niego książkę, odnieśli błędne wrażenie na temat tego, co autor miał na myśli. Kupili dzieło Profesora X, ale w zamian dostali stworzone przez Profesora Y - czyli podróbkę.

Cieniowanie

Zdarzają się poprawki, które może nie są aż tak drastyczne, ale równie skutecznie wprowadzają w błąd. Niedawno porównywałem kilka opublikowanych tłumaczeń z odpowiadającymi im oryginałami i zauważyłem pewną tendencję, którą nazywam po angielsku shading (cieniowanie) - po portugalsku matização jeśli chciałbym poszukaćlepszego terminu. Cieniowanie ma miejsce wtedy, kiedy tłumacz bawi się rzeczownikami w funkcji atrybutywnej, nadającymi tekstowi inny wydźwięk.

Na przykład, kiedy w oryginale mamy many (wiele), a tłumacz użyje odpowiednika do most (większość). Lub kiedy oryginał mówi any (jakikolwiek),a w tłumaczeniu wystąpi a large number of (ogromna liczba). Są to niuanse, ale tylko powierzchownie, gdyż poważnie zmieniają znaczenie. I znowu ekspert w dziedzinie niezupełnie zgodził się z oryginalnym tekstem i pomyślał, że do jego obowiązków należy trochę go „poprawić”, co nie było jego (jej) zadaniem. Bez wątpienia, dodanie notki translatorskiej zwracającej uwagę na błąd w oryginale lub odrzucenie całego tekstu jest czynem poprawnym i etycznym − ale jeśli już zechcesz to zrobić, postaraj się za wszelką cenę podać wierne tłumaczenie.

Tłumacze czasami wciągają się w inne − równie niedopuszczalne − typy cieniowania, na przykład dodają uprzejme i politycznie poprawne wyrażenia tam, gdzie autor był bardzo nieuprzejmy i politycznie niepoprawny. Robiąc w ten sposób, mogą przekształcić fanatyczną rasistowską broszurkę w łagodny komentarz o bieżących wydarzeniach i uwierzyć, że poprzez skrywanie jadu wyeliminują samą truciznę i tym samym wyświadczą społeczeństwu przysługę. Nie można przyczynić się do rozwoju ludzkości za pomocą złych tłumaczeń.

Jeszcze raz wracamy do interesów

Znowu odszedłem od tematu. Jak już mówiłem, czasem można stwierdzić, że tłumaczenie jest kompletnie do bani bez porównywania go z oryginałem. Przyjrzałem się więc temu tekstowi. Z tego, co zauważyłem, był w porządku: nie wyglądał na pokraczny żargon translatorski przemieszany z tzw. fałszywymi przyjaciółmi oraz śmieciopodobnymi wyrażeniami, tak często infekującymi przekłady, które powstały albo podczas automatycznego tłumaczenia albo kiedy tłumacz miał za mało czasu na wykonanie zlecenia lub raczej powinien się zająć karierą w sprzedawaniu hot dogów na rogu jakiejś ulicy.

Wtedy poprosiłem, aby pokazano mi oryginał. Podejrzewałem, że takie porównanie udowodni, że to tłumaczenie jest naprawdę dobre, gdyż zrobione zostało przez doświadczoną profesjonalistkę, która zna swoje granice i rezygnuje z przyjęcia zlecenia, jeśli dostanie nieodpowiedni rodzaj tekstu bądź kiedy z oryginałem jest jakiś problem. Zakończyła tłumaczenie w terminie i nie poddała się, zatem były duże szanse, że miała wszystko pod kontrolą. Ale musiałem to sprawdzić. Więc porównałem to tłumaczenie z oryginałem.