Czytelnia / Technologie tłumaczeniowe

Jeśli jednak i to nie pomoże, w wielu przypadkach istnieje możliwość zmiany wielkości liter o pół punktu. To będzie zauważalne zastosowane w jednym paragrafie, ale cała strona zrobiona w ten sposób stanie się jeszcze bardziej „zapchana" niż pozostałe.

Uwagi specjalne III - tekst w obrazku

Może to tylko moja opinia, ale mam poważne powody, żeby nie lubić graficznego importowania tekstu do obrazków.

Po pierwsze, edytory grafiki „malują" litery na tym, co często określają mianem „płótna", przez co te wychodzą mniej ostre na wydruku.

Po drugie, jeśli coś ma być później zmieniane, gdy zajdzie choćby najmniejsza zmiana pozycji i nie zapisaliśmy kilku kolejnych plików z edycją, trzeba będzie zaczynać wszystko od nowa: skasować „zły" tekst, wykonać tło, wpisać tekst ponownie.

Oczywiście istnieją także wielowarstwowe pliki graficzne, takie jak *.psd PhotoShopa czy *.ufo z PhotoImpact, ale nie są zwykle akceptowane przez programy DTP i muszą zostać zmodyfikowane i zapisane jako jednowarstwowe (jpg lub bmp). Jeśli plik jest za duży, wkracza prawo Murphy'ego.

Wreszcie, jeśli któregoś dnia ta sama publikacja będzie musiała zostać przetłumaczona na inny język, zmiana tekstu w pliku DTP będzie banalna.

To wszystko trzeba jednak wcześniej omówić z klientem i specjalistą od DTP.

Koniec pracy

Niezależnie od wymaganej końcowej formy, fachowiec od DTP powinien dostarczyć Ci plik PDF, abyś mógł wszystko sprawdzić. Jeśli wyśle go w częściach, to w porządku. Są łatwe do zrobienia, wystarczy je ponazywać „od strony X do strony Y". Jeśli wykonał dobrą robotę, musisz dokładnie sprawdzić: a) czy nigdzie nie brakuje tekstu; oraz b) czy każdy tekst jest na swoim miejscu. To najczęściej zdarza się przy DTP.

Możesz znaleźć kilka (oby jak najmniej) błędów w tłumaczeniu. Może dopiero wtedy przyjdą Ci do głowy lepsze słowa. To ostatnia szansa, żeby je poprawić, więc poproś swojego partnera, aby to zrobił!

Gdy wszystko będzie gotowe, trzeba opracować ostateczną wersję dla klienta. Jeśli jest nią wydrukowany egzemplarz, poleć przygotowanie go partnerowi albo wyślij plik do biura.

Jeśli ostateczną wersją ma być plik PDF, to żaden problem. Ja zawsze robię to dwukrotnie. Przygotowuję publikację w dwóch rozdzielczościach. Jedną 72 dpi przy użyciu wszystkich narzędzi pakujących dostępnych w Acrobat, aby można ją było szybko ściągnąć, drugą nieskompresowaną 300 dpi do druku. Sprawdziłem ostatnie zlecenie, żeby podać Wam dokładne dane: dla 30 stron A4 pliki zajmowały odpowiednio 2,5 MB i 140 MB.

Te 140 MB, które musiałem dostarczyć na płycie CD, tylko podkreśla, że dobrze jest mieć swojego fachowca od DTP w okolicy.

Konkluzja

Choć mogłem parę rzeczy uprościć, mam nadzieję, że przekazałem rozsądne porady o współpracy tłumacza z wielojęzycznym specjalistą od DTP w celu oferowania klientowi wartościowych usług.