Czytelnia / Technologie tłumaczeniowe

W zasadzie program Transit w zupełnie inny sposób niż konkurenci (często lepsi) konstruuje zdania i wyrażenia, które mogą zostać wykorzystane w następnym tłumaczeniu.

Jest to jedno z najpotężniejszych narzędzi CAT, ale ciężko złapać, o co w nim chodzi. Interfejs nie jest aż tak łatwy w obsłudze, jak to ma miejsce w przypadku innych (głównie Trados), więc najlepszym sposobem jest mieć kogoś, kto pomógłby w stawianiu pierwszych kroków. Potem wystarczy skorzystać z instrukcji, aby stać się wykwalifikowanym użytkownikiem. …(26 kwietnia 2003 godz.13:18)

I właśnie tego braku łatwości w obsłudze nie pozostawili bez echa inni użytkownicy (19 września 2002 godz:15:19). Transit to drogie narzędzie, nieposiadające wyraźnie określonej pozycji na rynku, dlatego jego strategią w konkurencji z alternatywnymi narzędziami są darmowe Satellites – tzw. „okrojone wersje” (19 września 2002 godz.18:17) – używane tylko w połączeniu z pakietem Transit Professional, w którym to projekt jest przygotowany. Transit jest również wewnątrzzakładowym narzędziem ogromnej agencji tłumaczeniowej Star.

SDLX to kolejne narzędzie, używane przez jedną z agencji (SDL International). Jeden z użytkowników, któremu zaoferowano pakiet SDLX Translation Suite Standard (dostępna jest również jego profesjonalna wersja) zapytał na forum o opinie (18 września 2002 godz.10:54). Jedna z odpowiedzi, w oparciu o doświadczenia z okresu próbnego brzmiała: „nie będziesz lepszy niż powiedzmy, z Déjà Vu” (18 września 2002 godz. 13:56). Specyficzność SDLX polega na zarządzaniu formatami: zamiast kodów, kopiuje on formatowanie źródłowe i nadaje go tekstowi docelowemu dla każdego segmentu, używając do tego celu malarza formatów –  format painter. Niektórzy nie lubią tej funkcji (18 marca 2003 godz. 07:27).

TransSuite2000, na trzecim miejscu w grupie drogich, lecz uznanych narzędzi, nie jest używany przez żadną dużą agencję tłumaczeń ani przez użytkowników Lantry-L. Według tego samego subskrybenta, który ściągnął wersję demo: „TS2000 jest rodzajem pakietu DV; ma taki sam system (niezależny edytor + filtry), natomiast mniej opcji.”
(9 września 2002 godz. 23:28).

Jeśli chodzi o tańsze programy, archiwa z analizowanego okresu zgromadzone na Lantra-L pokazują, że narzędzie Wordficher to wciąż niszowy program na wirtualnym rynku zmonopolizowanym przez Wordfast. Jako kolejne makro programu Word, ma bardziej ograniczone możliwości (pracuje tylko z programem Word i nie posiada przybliżonej przystawalności – fuzzy matching), więc nawet niektórzy z jego zwolenników nie zaliczają go do TM: „Déjà Vu to program TM, Wordfisher nie” (20 marca 2003 godz.07:12). Postrzegany jest jako „dobre narzędzie przydatne w pracy nad listami handlowymi, dokumentami prawnymi, artykułami prasowymi itp.: „czyli nad takimi nie powtarzającymi się rodzajami tekstów, z którymi tłumacze na ogół mają do czynienia, oferując niektóre z zalet, jakie posiadają drogie narzędzia do komputerowego wspomagania tłumaczeń CAT, bez ponoszenia kosztów” (20 marca 2003 godz.07:12). Brak przybliżonej przystawalności jest często postrzegany jako atut: „nie jest to funkcja automatyczna, ale nie zachowuje ona „ humoru DV” ( humoru...Tr) – żadnej przybliżonej przystawalności – a udaje się otrzymać pięknie dopasowany korpus aż do dnia, w którym zdecydujesz się przestawić na coś lepszego” (20 marca 2003 godz. 09.31). Jeśli ktoś chce podnieść standard, zaopatruje się w Wordfast (5 września 2002 godz. 21:21); niemniej jednak ci, którzy tak zrobili twierdzą, że więcej funkcji oznacza więcej niedogodności. (20 marca 2003 godz. 10:58). Tak jak Wordfast, Wordfisher jest kompatybilny z komputerem typu MacIntosh, i mimo że niektórzy sobie to cenią, to jednak ta cecha przysparza pewnych problemów w pracy z tymi narzędziami (24 września 2002 godz. 21:52; 17 października 2002 godz.17:14).