Czytelnia / Technologie tłumaczeniowe

Trados plus Déjà Vu

Często zdarza się, że doświadczeni użytkownicy TM znają więcej niż jeden program – niektórzy orędownicy Déjà Vu twierdzą, że jest to spowodowane przestawieniem się z pracy w Trados. Mimo to, wśród doświadczonych użytkowników pojawił się nowy trend wybierania więcej niż jednej aplikacji: „Dwie lepsze od jednej” – mówił nagłówek jednego z wątków rozpoczętych 17 października 2002. Dla bardziej wymagających opcją stał się Déjà Vu plus Trados zamiast Trados kontra Déjà Vu. Poniższy przykład przedstawia osobę, która zmieniła zdanie, i nie uważa już, że „ więcej znaczy lepiej”:

Gdybym wcześniej dała szansę DV (ściągając wersję demo około 5 razy) i dokładnie przeanalizowała jego możliwości, nigdy nie wydałabym tylu pieniędzy na Trados. Tak naprawdę kupiłam dodatkowe pakiety oprogramowania, ponieważ sam podstawowy Trados nie spełnił moich oczekiwań (na przykład: nabyłam podręczną wyszukiwarkę informacji dtSearch, ponieważ Concordance nie odnajdywała danych, które wiem, że się tam znajdowały, program WordFisher zamiast, WinAlign, który ma ograniczone możliwości, a jego używanie jest zbyt czasochłonne (29 sierpnia 2002 godz.11:37).

Kilka miesięcy później ta sama użytkowniczka napisała: „Obecnie pracuję przy użyciu narzędzia Trados, ponieważ mam za zadanie wyszukać bardzo specyficzne informacje dotyczące terminologii używanej dla klienta i pomimo wszelkich zalet Déjà Vu, nie jest to możliwe przy użyciu tego programu” (25 lutego 2003 11:26). Później narzekała jeszcze, że korpus bazy danych Déjà Vu Access based jest zbyt wąski, wolny podczas kompresji i procesu naprawczego, jeśli zdarzy się utrata danych klienta podczas tych procesów. Miesiąc później użytkowniczka ta wymyśliła nową strategię łączącą w sobie obie aplikacje: „Moje rozwiązanie to przetłumaczyć wstępnie wszystkie teksty przy użyciu Trados (uprzednio dzieląc na segmenty nieznane zdania), następnie pracować nad tekstem w Déjà Vu (tworząc warsztat terminologiczny Trados Workbench), skorygować wyeksportowany plik do Trados, po czym skasować plik źródłowy z Déjà Vu i zaimportować finalne tłumaczenie.” (18 marca 2003 godz. 16:38).

Przykład innego znanego użytkownika Trados uznającego użycie obu aplikacji można znaleźć w poście z dnia 5 stycznia 2003, godz. 13:48.

Wordfast a Déjà Vu i Trados

Wordfast to makro programu Word, małe narzędzie mające na celu tłumaczenie tekstów – przynajmniej dla plików Word – na tak dobrym poziomie jak większe programy. Stał się bardzo popularny na rynku, jak pokazują zatłoczone listy grup dyskusyjnych Yahoo, mimo że ich liczba jest dużo mniejsza na Lantra-L. Niemniej jednak ma on silną trzecią pozycję wśród narzędzi wspomagających tłumaczenie, gdyż użytkownicy Lantra-L uważają Trados za główny wybór agencji tłumaczeniowych, natomiast Déjà Vu i Wordfast za wybór odpowiednio najlepszych i dobrych tłumaczy niezależnych.

Wordfast przyciągał użytkowników czymś, co do niedawna wydawało się nie do pobicia – opłacalnością: program był dostępny za darmo do października 2002. Yves Champollion – developer – podpisał umowę na dystrybucję z jedną z głównych firm – Logos, wycofując się z niej zaraz po tym, jak dowiedział się, że niektóre warunki kontraktu nie zostały spełnione. Logos zatrzymał kod źródłowy i dalej go rozpowszechniał, Champollion natomiast sprzedawał jego nową wersję na swojej stronie internetowej. Z tego powodu wniosek mający rozstrzygnąć, do kogo należą prawa dystrybucji musiał znaleźć się w sądzie. Tymczasem nie wydaje się, aby komercjalizacja zniszczyła rynek Wordfast, pomimo dostępności darmowych lub finansowanych z budżetu alternatywnych odpowiedników.