Czytelnia / Technologie tłumaczeniowe

Żadne z narzędzi pamięci tłumaczeniowej, z jakiego korzystałem, nie działało dobrze – gdy tylko uruchamiałem je na swoich komputerach, które pracują bez zarzutu przy innych programach lub grach, od razu pojawiał się błąd.

Déjà Vu nieprawidłowo wyświetla kontekst (patrz funkcja „kontekst”) oraz dokonuje segmentacji tekstu z błędami, które muszę poprawiać ręcznie. Trados także źle dzieli teksty na segmenty oraz zawiesza komputer w trakcie pracy, szczególnie z pakietem Microsoft Office 2000. Tak się dzieje, mimo że te narzędzia powstały już jakiś czas temu, a błędy były naprawiane. Gdy w lutym, testując Wordfast, zauważyłem kilka usterek, od razu zgłosiłem to developerowi i do tej pory wszystkie zostały usunięte.

Zarówno Trados, jak i Déjà Vu, mimo że są bardziej złożone i większe (mam na myśli kilobity, a właściwie megabity Trados i Déjà Vu), posiadają dodatkowe funkcje, np. automatycznie konwertują „egzotyczne” pliki (QuarkXpress, PageMaker i inne) na format .doc, więc tłumacz nie musi tego robić przed przystąpieniem do pracy. Oba te narzędzia zawierają wiele różnych okienek i funkcji użytecznych dla geniuszy komputerowych,ale większość tłumaczy może to zniechęcić.Te dodatkowe opcje są raczej przeznaczone dla menedżerów i tłumaczy z dobrą znajomością obsługi komputera. Ponadto, funkcje te są bardzo rzadko używane, jeśli w ogóle ktoś z nich korzysta.

Podsumowując, moim zdaniem, Wordfast to najbardziej opłacalne, przyjazne dla użytkownika i rzetelne narzędzie pamięci tłumaczeniowej oraz segmentacji tekstu. Jest użyteczne nie tylko dla profesjonalnych tłumaczy, ale także dla osób, które zajmują się tłumaczeniem od czasu do czasu – menedżerów PR, dziennikarzy, pisarzy, sekretarek, recenzentów, doradców itd., czyli nieobciążonych tą pracą. Takie osoby nie będą inwestowały w zbyt drogie narzędzia pamięci tłumaczeniowej, a także nie zechcą poświęcić dużo czasu na naukę ich obsługi (a potem odświeżać swoją znajomość obsługi narzędzia po dłuższej przerwie niekorzystania z niego).

Ponadto, Wordfast będzie atrakcyjny dla tłumaczy niechętnych do pracy ze skomplikowanymi programami, których producenci zapomnieli chyba, że ich zadaniem powinno być ułatwianie pracy, a nie komplikowanie jej.