Czytelnia / Technologie tłumaczeniowe

Trojański przyznaje, iż potrzebny byłby kolejny proces „jednokierunkowy” wykonany przez edytora w celu stworzenia tłumaczenia dopuszczalnego pod względem stylistycznym, trzeba jednak zaznaczyć, że Trojański zrezygnował z wymogu znajomości przez edytora języka źródłowego i docelowego. Najwyraźniej, uważał, że redaktor na podstawie znajomości tylko języka docelowego, byłby w stanie wybrać odpowiednie synonimy oraz idiomy. Wymóg znajomości dwóch języków w znacznym stopniu osłabiłby jego argumenty, szczególnie w związku z tłumaczeniem na języki mniejszości w Związku Radzieckim.

Główny zarzut, prawdopodobnie wysunięty przez krytyków z Akademii Nauk, dotyczył tego, iż jego maszyna nie była niczym więcej niż automatycznym słownikiem. Odpowiadał, twierdząc, że „z trzech operacji składających się na jej technologiczne procesy, mianowicie etapy A-A1, A1-B1 i B1-B, jedynie drugi (A1-B1) stanowi właściwy proces tłumaczenia, ponieważ obejmuje różne języki, i jedynie on formułuje samo tłumaczenie z jednego języka na drugi”. Natomiast dwa procesy „jednokierunkowe” były „procedurami przed- i potłumaczeniowymi”, a dwujęzyczny proces tłumaczenia był „przeprowadzany bezpośrednio przez maszynę”. Co więcej, utrzymywał, iż tekst wyprodukowany przez maszynę (tj. słowa plus symbole logiczne) mógł być, przy odrobinie praktyki, łatwo zrozumiany przez odbiorców [9]. „Dlatego też moje urządzenie jest prawdziwą maszyną do tłumaczenia” - twierdził.

Trojański akcentował główną rolę, jaką pełni w jego metodzie dwujęzyczny słownik, podkreślał także znaczenie operacji jednokierunkowych wykorzystujących „symbole logicznej analizy składniowej”. Nie dostrzegał żadnej różnicy między innymi rodzajami mechanizacji:

Każda mechanizacja procesu pracy wprowadza... swoje własne regulacje... Używając jakiejkolwiek maszyny... przetwarzany materiał... musi najpierw zostać dopasowany i zredukowany do formy odpowiedniej do przetwarzania przez tę konkretną maszynę... Tego rodzaju wstępna obróbka materiału do przetworzenia przez maszynę tłumaczącą jest dokładnie tym, czym operacja logicznej analizy składniowej. Logiczna analiza składniowa jest bowiem integralną częścią technologii tłumaczenia maszynowego.

Głównymi jego argumentami za metodą „jednokierunkową” były jednak aspekty ekonomiczne. Koszty tłumaczenia zmalałyby, ponieważ dwujęzyczny tłumacz nie byłby niezbędny; większość pracy miała być wykonana przez osoby znające tylko jeden język. Trojański stwierdził, nie podając jednak żadnego dowodu, że koszty mogły zostać zredukowane do „jednego procenta poprzedniego poziomu”, ponieważ „jest oczywiste, że im więcej języków...tym tańsze będzie ich tłumaczenie w każdym oddzielnym języku”. W szczególności podkreślał potrzebę obszernych tłumaczeń w wielojęzykowym kontekście Związku Radzieckiego. Nigdy nie będzie zbyt wielu tłumaczy: „pozostaje tłumaczenie masowe, które musi być przekazane maszynie... ponieważ nie jesteśmy w stanie nadążyć za tą masą i jej ciągle rosnącym ogromem.” [10].

Zgodnie z duchem epoki, Trojański wykazał analogię do mechanizacji prac ręcznych: „Ziarno można posiać ręcznie, i można to zrobić dobrze. Jednak są siewniki mechaniczne na bazie ciągnika”.

--

[9] Podobne argumenty przedstawiane były przez niektórych pionierów w dziedzinie MT w latach pięćdziesiątych, którzy uważali, że tłumaczenia maszynowe (lub „łamane” tłumaczenia, ang. pidgin translation) stałyby się zrozumiałe, jeżeli odbiorcy byliby zaznajomieni z daną tematyką.

[10] Argument ten był bardzo trafny w tamtym czasie, biorąc pod uwagę pogoń Stalina za rozwojem technologicznym, integracją mniejszości ze Związkiem oraz centralizacją władzy biurokratycznej.