Czytelnia / Technologie tłumaczeniowe

Co teraz?

Ułatwiłem wam wybór? Być może nie. Poglądy tu wyrażone są bardzo subiektywne. Jedne rzeczy lubię, a innych nie, i zapewne da się to zauważyć w niniejszym artykule. W poprzednich rozmowach na temat oprogramowania tłumaczeniowego starałem się ukryć moje osobiste upodobania, lecz już tego nie robię. Nie powinniście jednak kupować czegoś tylko dlatego, że ja to lubię, bądź dlatego, że jest ono w promocji, sprzedawane za niewielkie pieniądze.

Sugeruję pobrać najpierw wersję demo ze strony dewelopera (zasada nr 1 - nie kupuj, jeśli nie możesz wcześniej pobrać za darmo i przetestować programu przez kilka tygodni prawdziwej pracy), przetestuj przez jakiś czas, używając plików, z którymi masz zwykle do czynienia (może się okazać, że twój ulubiony program nie radzi sobie z plikami, które najczęściej tłumaczysz). Sprawdź, czy program jest kompatybilny z twoim systemem (np.: Wordfast nie współdziała zbyt dobrze z MS Office 97 i Windows 95).

Dołącz do listy użytkowników, a następnie powęsz trochę, żeby się dowiedzieć, co inni lubią, a czego nie lubią oraz zadecyduj, czy znalazłeś już to, czego szukałeś. Zadaj kilka pytań, by sprawdzić, czy otrzymasz odpowiedź. Przyjrzyj się uważnie podręcznikom i pomocom on-line oraz zorientuj się, czy możesz z nimi żyć.

Nie mów jednak, że nie potrzebujesz oprogramowania pamięci tłumaczeniowej. Jest ono oprogramowaniem dla tłumaczy. Jeśli tłumaczysz w Wordzie dla Windows (dla autorów) lub PageMakera (przeznaczonego dla małej poligrafii komputerowej) to tak jakbyś używał noża do wkręcania śrubek. Spróbuj używać odpowiedniego narzędzia, a zauważysz różnicę.