Czytelnia / Technologie tłumaczeniowe

Transit: gigant, który zmienił sie na gorsze

Naprawdę szkoda. Transit 2,7 (http://www.star-group.net) był takim dobrym programem. Superszybkim i całkowicie bezawaryjnym. Podręczniki były całkowicie nieprzeniknione, a czytało się je zupełnie jakby były napisane przez Immanuela Kanta w jego złym dniu, do tego interfejs był zbyt brzydki. Jednak gdy już zorientujesz się, jak się go obsługuje, człowieku, ależ on działa.

Z przyczyn mi nieznanych Star AG zdecydował się wprowadzić na rynek wersję 3.0, nieszczęsny, podatny na awarie horror, który obecnie, po Bóg wie ilu korektach, wydaje się nabierać pewnej stabilności, gdy się go uruchamia pod Wordem 2000. Oczekiwania do wersji 3.0 były ogromne, jednak krzyk powstały po jej wprowadzeniu na rynek -,jeszcze większy. Kilkoro znanych mi ludzi zaprzestało używania nowej wersji i powróciło do starej, zaufanej 2.7. Lista użytkowników (transit_termstar@yahoo.com) chyli się ku upadkowi, są zniechęceni.

Zamiast bazy danych pamięci tłumaczeniowej, Transit stosuje ciekawy system plików odnośnikowych, który pozwala umieścić każde tłumaczenie pod numerem starego przekładu wybranego w danym celu. Jest to zdecydowana zaleta, jednak wadą jest to, że należy umieszczać zakładki indeksujące przy każdym pliku odnośnikowym, co nie jest łatwym zadaniem, szczególnie dla ludzi, którzy szybciej gubią niż znajdują rzeczy, jak ja. Dodatkowo w przeciwieństwie do DV czy Wordfasta, nie obsługuje on plików Tradosa, co stanowi zdecydowana wadę dla tłumaczy pracujących dla biur tłumaczeniowych.

Pozostałe godne uwagi programy

Dla pozostałych nie jest to łatwe. Rynek jest zdominowany przez Tradosa, DC oraz Wordfasta, i to wszystko. Nie oznacza to, że pozostali rywale nie są dobrzy. Wręcz przeciwnie, jednak nie udało im się dostać do pierwszej ligi.

SDLX (http://www.sdlintl.com) rozwija się szybko, jest prosty w obsłudze i ma niezły system pokazujący zmiany formatu w różnych kolorach – dużo lepszy niż system kodów stosowany przez DV lub Transita, jednak niekoniecznie bardziej wydajny. Na listę użytkowników sdlx@yahoogroups.com oraz wiadomości odpowiadają inni użytkownicy lub personel SDL. SDLX jest mocnym kandydatem do pierwszej ligi.

SDLX brakuje jednak kilku narzędzi, które oferuje DV. Działa bez klucza sprzętowego, co jest mieszanym błogosławieństwem i przypomina mi, że do tej pory nie miałem do czynienia z kluczami sprzętowymi, a powinienem, zanim będzie za późno.

Dar piratów

Klucz sprzętowy jest darem piratów dla społeczności użytkowników komputerowych. Gdybyście nie wiedzieli, jest to ustrojstwo, które podłącza się do portu drukarki, żeby przekonać komputer, iż kopia programu, której używasz jest legalna. Nigdy nie miałem problemu z kluczami sprzętowymi. Mam napęd Zip podłączony pod port drukarki, dwa klucze sprzętowe podłączone do napędu Zip, natomiast drukarkę podłączoną do klucza sprzętowego bez żadnego zauważalnego problemu. Inni napotykają ogromne problemy z kluczami sprzętowymi i zrobią wszystko, żeby się ich pozbyć .

Programy, które nie używają kluczy sprzętowych, stosują z kolei kody dostarczane przez dewelopera oraz wprowadzane przez użytkownika – tak jak Windows lub MS Office. Co się dzieje, gdy pada dysk twardy i musisz przeinstalować system? Jeśli używasz SDLX, np.: piszesz e-maila, a oni przysyłają ci nowy kod. Są one bardzo wydajne, jednak nie przeinstalowuj systemu w sobotę, ponieważ SDL nie pracuje w weekendy.