Czytelnia / Technologie tłumaczeniowe

Tłumacze nie są przygotowani (i mają za złe, kiedy zostaną poproszeni) do produkcji ‘szybkiego’ tłumaczenia naukowego lub dokumentów technicznych, które mogą zostać odczytane tylko przez jedną osobę, zainteresowaną jedynie główną treścią i nie przywiązującą wagi do tego, czy coś jest zrozumiałe, czy nie, ani też do stylistycznych i gramatycznych błędów (Hutchins, 1999, p. 4).

Zgodnie z tym poglądem, jeśli komputer ma za zadanie wydobyć treść z tekstu, nieważne jak „niezręczna” lub też daleka od ideału by nie była, rolą tłumacza jest jedynie edytowanie i stylistyczne dopasowanie tłumaczonego tekstu. Jak często wyjaśniają eksperci od przekładów komputerowych, automatyzacja nie powinna być postrzegana jako zastąpienie prawdziwego tłumacza, lecz jako sposób na zwiększenie ludzkiej produktywności (Kay, 1997),  wspomaganie pracy tłumacza (Melby, 1997) lub często możliwość zdobycia większych zleceń (Biau Gil & Pym, 2006).

Kwestie związane z tłumaczeniami komputerowymi krążą wokół opisów ich potencjalnych zastosowań i ciągle zdają się przypominać, że ich zastosowanie nigdy nie wyprze ludzkich zdolności tłumaczeniowych. Jednakże nikt nie wspomina o zakresie pracy tłumacza w konstruowaniu ostatecznego tekstu, który najpierw został przetłumaczony przez komputer. Ponieważ początkowy przekład tekstu przez komputer jest przez użytkowników uważany za pewnik, praca tłumacza ogranicza się do wypełniania pewnych luk pozostawionych przez urządzenie i do stylistycznego dostosowania tekstu w języku docelowym.

Nawet jeśli komunikat będzie niespójny w „pierwszej wersji” stworzonej automatycznie, prawdopodobnie główne przesłanie tekstu źródłowego zostało przekazane, a tłumaczowi pozostaje jedynie wprowadzić pewne poprawki.

Zgodność tekstu źródłowego z docelowym pozostaje od wielu lat kwestią sporną, a fakt, że jest ona podstawą tłumaczeń komputerowych, poddaje pod dyskusję rolę tłumacza. Jeśli przyjmiemy, że tekst źródłowy może zostać przełożony za pomocą komputera, powinniśmy przyjąć także, że edytowanie tekstu powierzane tłumaczowi nie będzie miało charakteru tłumaczenia i rekonstrukcji treści w języku docelowym, lecz bardziej będzie opierało się na sprawieniu, iż automatyczne tłumaczenie stanie się zrozumiałe poprzez wprowadzenie poprawek i dopasowanie.     

Istnieje jednak ryzyko, że praca tłumacza pozostanie w cieniu tłumaczenia komputerowego, przynajmniej w oczach klientów. Z perspektywy postmodernistycznej, jak wykazała praca brazylijskiego teoretyka translatoryki Arrojo (1997) „żadna interpretacja tekstu nie może powtarzać i przysłaniać tekstu kogoś innego”; dlatego,

Tłumacz świadomy swojej roli i nie ukrywający swojej motywacji, oddania i kompromisów, których wymaga tłumaczenie, musi również wziąć odpowiedzialność za tekst, który tworzy, gdyż nie jest możliwe pozostanie anonimowym, na co rzekomo pozwala ‘niewidzialność’ tłumacza w procesie tłumaczenia komputerowego. (Arrojo, 1997:18)

Wrażenie tej ‘widzialności’ i odpowiedzialności za tworzenie tekstu może być bardzo ważne dla tłumacza i poczucia, że jego praca ma wartość. Jeśli tłumacze decydują się na przekład komputerowy, z własnej woli lub na życzenie klienta, powinni oni także rozważyć, czy szybkość i spójność terminologiczna zapewniana przez komputer, warta jest poczucia, że ich praca jest mniej ważna, gdyż ogranicza się jedynie do redagowania tekstu, a nie do odpowiedzialności za przekazanie treści.