Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Samotne wilki żyjące i pracujące jako niezależni tłumacze na obszarach miejskich jakieś piętnaście lat temu, przeniosły się w inne części kraju, gdzie koszty nieruchomości są znacznie niższe, a miejsca parkingowe łatwiejsze do znalezienia. Tylko niewielu z tłumaczy japońskiego, którzy zwykli spotykać się w domu Donalda Philippiego w San Francisco kilka razy w ciągu roku, zanim Don nie odszedł w 1993, nadal mieszka w okolicach San Francisco.

(Na stronie internetowej upamiętniającej Dona Philippiego http://www.jai2.com/dlpivu1.htm, który w latach osiemdziesiątych stał się mentorem wielu tłumaczy japońskiego z Zachodniego Wybrzeża, znajdują się trzy interesujące wywiady przeprowadzone z nim przez Freda Schodta w 1984 roku). Niektórzy z nich przenieśli się w inne części Kalifornii, inni do Pacific Northwest, a jeszcze inni na Wschodnie Wybrzeże, do Japonii, a nawet do Australii.

Możemy komunikować się za pomocą poczty elektronicznej lub przez telefon, ale z jakiegoś powodu nigdy nie znajdujemy na to czasu. Wielu spośród tłumaczy – samotnych wilków, którzy trzymali się w grupach, ponieważ pomagało im to w upolowaniu ofiar (zdobywaniu zleceń), stało się samotnymi orłami. Orły nie muszą polować w stadach, ponieważ z nieba mają doskonały widok. Wszystko, czego potrzebują mogą znaleźć w Internecie, który stał się naszym nowym i użytecznym punktem obserwacyjnym. I to tak bardzo, że już nie potrzebujemy ze sobą rozmawiać.

Niektórzy tłumacze kontaktują się na forach internetowych, takich jak Honyaku, LANTRA-L, czy FLEFO, inni tylko śledzą przebieg rozmowy, nie wysyłając własnych postów, a jeszcze inni wydają się już nie mieć czasu na pogaduszki. Uważam tę „informacyjną izolację” za destrukcyjną część rozwoju, którego sprawcą jest Internet.

Internet jest dobry dla pracowników umysłowych, tak zwanych „knowledge workers” – ale tylko wtedy, gdy naprawdę coś wiedzą

Jednak w większości Internet stworzył lepszy świat dla pracowników technicznych („knowledge workers”), do których należą również tłumacze patentów z japońskiego, niemieckiego i innych języków. Jest dla nas nieocenionym narzędziem odniesienia, kiedy nie jesteśmy pewni, jakiego użyć terminu, ale tylko wówczas, gdy znamy odpowiednie źródła informacji i wiemy, jak z nich korzystać. A większość tego, co mamy do przetłumaczenia jest dostępne za darmo w Internecie.

Internet zapewnia także bezpośredni kontakt pomiędzy niezależnymi tłumaczami a ich klientami. Kiedyś pewien prawnik patentowy powiedział mi, gdy identyfikowałem japońskie i niemieckie patenty w firmie prawniczej w Dolinie Krzemowej: „Dobrzy, doświadczeni sekretarze w firmach prawniczych, badacze i tłumacze techniczni są dla nas bardzo cenni, ponieważ mogą zaoszczędzić nasz czas i pieniądze”.

W wielu przypadkach możemy odnaleźć klientów w bazach danych dostępnych za darmo w Internecie, jeśli tylko wiemy, dla kogo chcemy pracować i możemy zaoferować usługi, które są poszukiwane. Rocznie płacę około 250 dolarów za miejsce w dwóch narodowych i trzech międzynarodowych katalogach tłumaczy, które utrzymują internetowe bazy danych tłumaczy: katalog tłumaczy ATA (Amerykańskie Stowarzyszenie Tłumaczy) oraz katalogi tłumaczy w północnej Kalifornii, Nowym Jorku, Waszyngtonie i Pradze.