Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

- Nową, obiecującą szansą na kontakt jest projekt i stworzenie na uniwersytetach krótkich kursów przeznaczonych dla doświadczonych tłumaczy.

Na przykład, w październiku tego roku uniwersytet w Surrey, Anglia, organizuje specjalne, tygodniowe szkolenie z redagowania dla 15 angielskich tłumaczy z  Komisji. Kurs został zorganizowany z naszą pomocą, aby spełnił nasze konkretne wymagania.

2. Domysły a badania naukowe

Dla obiektywnego obserwatora nauk tłumaczeniowych, takiego jak ja, wydaje się dziwnym, że krzywdząca dyskusja środowiska naukowego ciągle opiera się na domysłach, a nie na spostrzeżeniach.

Instytucje unijne są idealnym miejscem dla takich obserwacji. Pracuje dla nich około 2000 tłumaczy, korzystają też z usług kolejnych 2000 wolnych strzelców. Więc zamiast kłócić się, czy zawodowi tłumacze muszą posiadać dyplom, dlaczego by nie przeprowadzić badań dla uniwersytetu?

Jeżeli tak jak Peter Fawcett, o którym wspominałam wcześniej, chcą państwo dowiedzieć się, jak tłumacz zmienia się z początkującego w zawodowca, po prostu nas zapytajcie!

Jest wiele dziedzin, w których potrzebujemy pomocy, a badania naukowe bardzo by nam pomogły, szczególnie jeśli chodzi o metody pracy (porównanie siły głosu z pisaniem na klawiaturze, badaniem korygowania oraz technik kontroli jakości, porównanie tempa tłumaczenia maszyny i człowieka, porównanie praktyki w instytucjach UE i lokalnych firmach itd.).

Istniejące badania

W latach 70. i 80. powstało kilka projektów dotyczących tłumaczenia przez maszynę, ale rezultat był bezowocny i dotąd nie przeprowadzono żadnych znaczących badań.

Badania na dużą skalę można byłoby przeprowadzić w instytucjach UE, jeżeli oczywiście nie spowolniłoby to tępa naszej pracy, co jest dla nas sprawą priorytetową.

Często jesteśmy zbyt zajęci, żeby zauważyć istotne szczegóły, a w tym mogłyby pomóc badania!

3. Błędna krytyka

Czasami wydaje się, że głównym obszarem „kontaktu" środowiska naukowego z tłumaczami UE jest krytyka naszych tłumaczeń. Czasami krytyka wynika z niezrozumienia sytuacji panującej w instytucjach UE.

Rzeczywiste przypadki:

Najczęstszym błędem jest założenie, że źle napisany tekst angielski to tłumaczenie.

Zdarza się tak bardzo rzadko. Znacznie częściej chodzi o oryginał napisany przez\\ osobę, której rodzimym językiem nie jest język angielski.

Angielski jest rodzimym językiem wszystkich naszych tłumaczy. Nasze tłumaczenia mogą nie być idealne, ale zawsze są poprawne gramatycznie. Podobnym błędem jest obwinianie tłumaczy o „zaśmiecanie" ich rodzimego języka.