Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Uświadamianie klienta

Brett Jocelyn Epstein

tłum. Hanna Zieleźnik

Źródło: www.accurapid.com

 

„Co? 35 dolarów za przetłumaczenie czegoś takiego?! Słyszałem o programach komputerowych, które same tłumaczą” – usłyszałam kiedyś od potencjalnego klienta i to nie był pierwszy raz, kiedy spotkałam się z taką opinią. „Mój znajomy był bardzo zadowolony z twojej pracy, ale znalazłem kogoś, kto przetłumaczy to znacznie taniej”. Wielu klientów wydaje się nie mieć pojęcia o procesie tłumaczenia, jednak zaskakująca ich liczba doskonale wie, kto potrafi tłumaczyć i za ile powinien to robić.

Nigdy nie zapomnę piątkowego wieczoru, kiedy pewien klient przesłał mi mnóstwo tekstów o godzinie 22 z informacją, że wszystko ma być przetłumaczone na poniedziałek rano. Nie zapytał, czy mogę w ten weekend tłumaczyć, czy jestem wystarczająco biegła w dziedzinach, których dotyczyły teksty, ani nawet ile to będzie kosztować. Odpisałam mu w ciągu godziny (tak, akurat wtedy pracowałam), że ponieważ to zlecenie priorytetowe, koszt będzie większy, a on odpowiedział mi na to w środku nocy: „Najwyraźniej mamy zdecydowanie rozbieżne wyobrażenie o naszej współpracy. W żadnym razie tyle nie zapłacę.”

Na dorocznej konferencji Szwedzkiego Stowarzyszenia Tłumaczy Zawodowych, w maju, David Rumsey poprowadził wykład o rynku tłumaczeniowym w Stanach Zjednoczonych. Wspomniał, że jedną z przyczyn, dla których rynek ten jest ogromny, lecz nie w pełni rozwinięty, są mity dotyczące tłumaczenia. Według niego wielu Amerykanów uważa, że przekład to po prostu „przepisywanie w innym języku”, inni z kolei sądzą, że każdy może to robić (np. sekretarka, której dziadek pochodził z Puerto Rico lub szef kuchni w chińskiej restauracji), niektórzy natomiast słyszeli, że istnieją programy komputerowe, które tłumaczą tak samo dobrze lub nawet lepiej od ludzi.

David Rumsey twierdzi, że te mity są problemem w Ameryce, jednak wielu tłumaczy, z którymi rozmawiałam, czy to ze Szwecji, z Anglii, czy ze Stanów Zjednoczonych, spotyka klientów, którzy raczej „znajdą sobie jakiegoś studenta” lub „poproszą sąsiada-obcokrajowca o pomoc” niż zapłacą zawodowemu tłumaczowi za porządne wykonanie pracy.

Skoro tak wielu tłumaczy ma tego typu doświadczenia, pozostaje pytanie: jak nauczyć klientów, czym naprawdę jest tłumaczenie i dlaczego warto jednak zapłacić profesjonaliście. Na początek tłumacz może zawrzeć szczegółowe informacje dotyczące wykształcenia i przygotowania zawodowego, metod pracy oraz opinie na temat tłumaczeń w materiale marketingowym, którego używa także na swoich stronach internetowych. To wydaje się oczywiste, ale są ludzie, którzy sądzą, że ich tytuł naukowy mówi sam za siebie, a skoro tłumaczenie jest potrzebne i ważne, to sprzeda się samo. Co prawda niektórzy klienci mogą tylko rzucić okiem na te informacje i poprosić o podanie ceny, ale wiele osób będzie ciekawych i przeczyta wszystko.