Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Jeżeli na przykład ukończyłeś szkołę prawniczą i specjalizujesz się w tekstach z tej dziedziny lub przetłumaczyłeś już kilkanaście powieści, uczęszczałeś na szkolenia tłumaczeniowe, pracowałeś przez 15 lat jako inżynier, zanim zacząłeś tłumaczyć podręczniki techniczne – zamieść te wszystkie informacje, opisz, w jaki sposób podnoszą twoje kompetencje tłumaczeniowe. Potencjalni klienci będą pod wrażeniem, dowiedzą się, że masz wystarczające kwalifikacje i będziesz oczekiwał odpowiedniego wynagrodzenia. Możesz napisać także, dlaczego tłumaczenie jest ważne i w jaki sposób usługi świadczone przez ciebie mogą być pomocne dla klientów.

Tłumacząc dyplomy studentów ubiegających się o studia za granicą, podkreśl fakt, że jesteś tłumaczem przysięgłym. Gdy pracujesz głównie dla klientów biznesowych, poinformuj ich, że jeżeli chcą trafić ze swoją ofertą do klientów zagranicznych, ich strona internetowa bądź instrukcje obsługi muszą być poprawnie przetłumaczone. Podaj im przykłady błędów w przekładach, których zapewne chcą uniknąć, i przypomnij im, że bez dobrego tłumaczenia klienci nie będą mieli zaufania do jakości ich towarów bądź usług. Przy okazji, zastosuj się do własnych rad i upewnij się, że twoja strona internetowa jest bez zarzutu. Jeśli to konieczne, zatrudnij redaktora, aby przejrzał tekst, który napisałeś w obcym języku.

Kolejnym krokiem, jaki możemy zrobić, jest odrzucanie zleceń, których tematyka wykracza poza nasze kompetencje. Przyjmowanie każdego zlecenia i przekonywanie klientów, że jesteśmy świetnymi i wszechstronnymi tłumaczami, jest bardzo kuszące, jednak szczere przyznanie, że tłumaczysz tylko teksty medyczne, a nie czujesz się najlepiej w poezji bądź też dobrze się sprawdzasz w przekładach z zakresu genealogii, ale niechętnie tłumaczysz umowy, uzmysłowi klientom, że każdy tekst to specjalistyczny materiał, który wymaga odpowiednich umiejętności i wiedzy.

Tłumacze nie powinni próbować przekładać tekstów spoza swojej branży, tak jak kardiochirurg nie podjąłby się leczenia alergii, a profesor literatury wiktoriańskiej nie odważyłby się wykładać fizyki. To oczywiście nie znaczy, że tłumacze nie mogą się dokształcać w innych dziedzinach i rozszerzać swojego zakresu specjalizacji, ale usiłowanie osiągnięcia tego w ciągu zaledwie kilku dni byłoby nieprofesjonalne. Jeżeli źle wykonasz swoją pracę, nie tylko stracisz klienta, ale także tych wszystkich klientów, którym ten mógłby cię polecić. Jeżeli nie przyjmiesz zlecenia, postaraj się polecić znajomego tłumacza o odpowiednich kwalifikacjach – doceni to zarówno kolega, jak i klient. Ten pierwszy może się odwdzięczyć, przysyłając ci teksty z twojej dziedziny, natomiast ten drugi zapamięta, że włożyłeś trud w znalezienie odpowiedniej osoby i może wrócić do ciebie z innymi zleceniami.

Ilekroć otrzymuję odpowiedź klienta oburzonego wyceną zlecenia, staram się uprzejmie wytłumaczyć, na czym polega tłumaczenie oraz dlaczego stawka jest taka, a nie inna. Jeżeli przekład wymaga długich poszukiwań specjalistycznego słownictwa lub pracy w nocy czy w weekend, powiedz o tym klientowi. Jeżeli oczekuje się od ciebie, że wykonasz mnóstwo pracy w bardzo krótkim czasie lub musisz iść do biblioteki i szukać dostępnej wyłącznie tam literatury, wyjaśnij to klientowi. Nie wstydź się powiedzieć, ile przewidujesz godzin na wykonanie danego tłumaczenia oraz jakiej pracy będzie ono od ciebie wymagało.

Większość osób nie rozumie, co wchodzi w zakres przekładu i, jak ujął to Rumsey, mogą postrzegać go jako „przepisywanie w innym języku”. Już kilkakrotnie informowałam klientów, jak długo zajęło mi tłumaczenie ich dokumentów, ile zapłacę podatku, ile z tego zostanie i jaką to daje stawkę za godzinę pracy. Niektóre z tych osób były mocno zaskoczone, gdy zdały sobie sprawę, jak niską stawkę mi zaproponowały, i zrozumiały, że ceny, które podałam nie były przypadkowe, lecz dokładnie przemyślane. Inni z kolei dowiedzieli się, że nie wystarczy usiąść przy komputerze i sprawdzać słówka przez kilka minut, żeby zadanie było gotowe. To bardzo proste – uważać coś za oczywiste, jeżeli nie ma się pojęcia, czego wymaga dana praca.